Sunday, September 22, 2013

Los Angeles Galaxy-Seattle Sounders FC (wieczór na stadionie)

Wybraliśmy się w sobotę na mecz. Całą rodziną. Mój mąż dostał blety od znajomego, który sam nie mógł ich wykorzystać. To mój drugi mecz piłki nożnej na żywo tutaj w USA. Na pierwszym byłam ponad 4 lata temu. Grała Chelsea Londyn (sportowa miłość mojego męża) z Inter Mediolan. Byłam wtedy w ciąży i zawsze śmiejemy się, że od samego początku wszczepiamy Dziecinie miłość do sportu ;)
Sobotni mecz zaczynał się o 19:30 czyli wtedy kiedy nadchodzi czas na mycie i spanie naszej najmłodszej. Postanowiliśmy jednak zaryzykować i ten wieczór spędzić inaczej niż zwykle. (oczywiście jechaliśmy będąc przygotowani na to, żeby w każdej chwili zapakować się do samochodu i wrócić do domu położyć Dziecinę spać).
Byliśmy na całej pierwszej połowie i przerwie :)
Uwielbiam atmosferę na amerykańskich stadionach. Ludzie przychodzą tutaj żeby oglądać mecz, spotkać się z innymi kibicami, pogadać, pokibicować i spędzić miło czas. Nie ma agresji, wściekłości i fanatyzmu. Na trybunach jest zawsze bardzo dużo dzieci.
Udało mi się zrobić dla Was trochę zdjęć :)

pan kibic z żółtym szalikiem Galaxy był bardzo głośny i wylewny ;)

bilety

przed meczem
mieliśmy miejsca niemalże przy samej murawie

na samej górze była trawiasta skarpa na której można było rozłożyć się na kocu :D

kamerzyści filmowali trybuny
przy odrobinie szczęścia można było zobaczyć się na dużym telebimie :)

trybuny powoli ale bardzo sukcesywnie zapełniały się kibicami

po murawie krążyła maskotka LA Galaxy o wdzięcznym imieniu Cozmo i numerze koszulki 00

pomiędzy siedzeniami cały czas chodzili sprzedawcy przekąsek w kosmicznych cenach :)

zgraja dzieciaków wprowadziła zawodników

zawodnicy LA Galaxy

jak przed każdym meczem w USA został odśpierwany hymn państwowy

na stojąco z szlikami w górze

chciałabym mieć taką lufę jak ten pan :)

po hymnie organizatorzy wystrzelili biało-czerwono-niebieskie fajerwerki w kolorze flagi narodowej

były to jedyne efekty świetlne na meczu ;)
(if you know what I mean)

równo z gwizdkiem rozpoczynającym mecz w górę poleciało konfetti w barwach gospodarzy (żółto-niebieskie)

zawodnicy LA Galaxy grali w białych strojach

przez cały czas nie mogłam się napatrzeć na rozmiar obiektywów :D

dokładnie taki widok mieliśmy z naszych miejsc




ta pani w szarfie i musztardowej spódnicy to Miss Los Angeles
w dwudziestocentymetrowych szpilkach dzielnie wkroczyła na murawę (z każdym krokiem coraz bardziej zatapiając się w grunt)

mecz skończył się wynikiem 1:1 (obie bramki padły w pierwszej połowie)

Buziaki!

37 comments:

  1. Regularnie chodzimy tutaj na mecze Chicago Fire, ale to głównie przez moje nudzenie. Bo Luby woli hokej (ja tez najbardziej hokej lowciam :D) i football amerycki. Ale na soccer i tak i tak łazimy :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. też pewnie byśmy częściej chodzili ale mamy małą kotwiczkę co nas wieczorami w domu trzyma :D

      Delete
    2. Zazdroszczę Ci tej kotwiczki :*

      Delete
    3. :D pocieszna jest
      też Ci się pewnie taka kotwiczka w życiu pojawi z czasem
      teraz korzystaj z wolności, ciszy i spokoju

      Delete
  2. Raczej nie, chyba że zdarzy się cud.

    Wycałuj Kotwiczkę od e-ciotki :D

    ReplyDelete
  3. Seattle Sounders!!!!Woooohoooooo! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ładną bramę strzelili jako pierwsi :)

      Delete
  4. Też uwielbiam mecze,ale nigdy nie miałam okazji obejrzeć ich na żywo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. jak będziesz miała okazję to warto :)

      Delete
  5. Widać, że atmosfera musiała być fajna! :)
    Aczkolwiek to nie rozrywka dla mnie - tłumy, tłok, hałas.
    Co kto lubi :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. było świetnie :)
      ja lubię tłumy i hałas :3

      Delete
  6. Replies
    1. tak :)
      w zeszłym roku przeszedł na emeryturę :3 o ile się nie mylę

      Delete
  7. atmosfera to podstawa. Na taki mecz można zabrać dziecko, bez obaw, że dostanie butelką w głowę? albo wyrwanym krzesełkiem? jak miło. W Polsce jest zupełnie inaczej :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. można można.. :)
      no niestety.. :( mam nadzieję, że kiedys się to zmieni w PL

      Delete
  8. łoo :) niezłe miejscówki mieliście - ja lubię oglądać prawie każdą dyscyplinę sportu ;) chyba tylko golf mnie nie porywa a tak wciągam wszystko co leci ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. super :) ja też lubię sport- szczególnie lekkoatletykę

      Delete
  9. Nie lubię piłki nożnej, ale nie da się ukryć że na żywo jest niesamowity klimat. I wtedy to zupełnie inaczej wygląda, przeżywa się :)

    Takie obiektywy chciałabym, oj bardzo!

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja mecz piłki nożnej przełknę jedynie na żywo ;)

      obiektywy <3

      Delete
  10. Niezłe miejscówki mieliście :)
    Na mecz z pozytywną atmosferą zabawy na trybunach i ja bym się wybrała.
    Świetny pomysł na piknik nad trybunami :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. miejscówki rewelacyjne :)
      pierwszy raz się spotkałam z takim piknikowaniem :)

      Delete
  11. Replies
    1. byłam tylko raz i pamiętam kurz i charakterystyczny zapach palonej gumy i żużlu (siedzieliśmy na wirażu)
      ;)

      Delete
  12. Fanką piłki nożnej nie jestem, za to bardzo lubię oglądać siatkówkę ( choć w nią nie gram ). Co prawda na żywo na żadnym meczu nie byłam, ale jak ja się denerwuję i emocjonuję przed telewizorem, to tak na żywo to na jakiś atak serca mogłabym zejść, heh ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja też lubię siatkówkę :)
      o tak, na stadionach i w halach to są dopiero emocje!

      Delete
  13. Ale radość od Ciebie bije - super! I feta niesamowita z tego co widzę :)

    ReplyDelete
  14. Ale super! Zazdroszczę! Uwielbiam piłkę nożna :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. A! I zrobiłam ciasto bananowe z Twoje przepisu - pyyyyycha :D

      Delete
    2. ja lubię jedynie na żywo :)

      bardzo się cieszę :)
      buziak :*

      Delete
  15. nie lubię piłki nożnej :f ale byłam na meczu baseballa Angels of Anaheim i jarałam się strasznie :D
    Nawet dostałam na wejściu fajnego krasnala w czerwonym stroju Angelsów!

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie miałam okazji być na typowo amerykańskim sporcie na żywo :)
      może kiedyś ;)

      krasnal fajna sprawa :D

      Delete

Dziękuję za każdy komentarz.
Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

Cenię sobie konstruktywną i solidnie argumentowaną krytykę. Lubię komplementy ;)

Pamiętaj, wszystko co kiedyś powiesz i napiszesz- prędzej czy później okrąży świat i do Ciebie wróci. Wykorzystaj to mądrze. Szanuj swój i mój czas.

Wszystkie anonimowe komentarze, które są złośliwe i obraźliwe będę traktowała jako spam.

Buziak!