Tuesday, October 1, 2013

miarka się przebrała, pupsko urosło- czas na rewolucję

Witajcie w moim świecie. Efekt jojo to nieodłączna część mojego życia.
Doskonale wiem co jest dla mnie dobre i doskonale znam sposoby na zdrowy tryb życia włączając w to racjonalne odżywianie i ruch. Czasami jednak przychodzi taki czas, że najłatwiejszym i najszybszym sposobem na odreagowanie stresu i pocieszenie jest jedzenie. Chwilowa poprawa nastroju i małe słodkie greszki na dłuższą metę tylko szkodzą.
W takich momentach najważniejsze jest powiedzenie sobie 'stop' kiedy widzimy, że do niczego dobrego takie odreagowywanie to nie doprowadzi.
Jestem właśnie w tym momencie.
Kiedy patrzę w lustro- widzę piękną i pewną siebie kobietę. Podobam się sobie. Dawno przestałam patrzeć na siebie przez pryzmat wad i niedociągnięć a zaczęłam zwracać uwagę na zalety i pozytywne rzeczy.
Moim problemem nie jest to jak wyglądam tylko jak się ze sobą czuję. Każdy dodatkowy kilogram sprawia, że trudniej jest wykonywać codzienne czynności. Szybciej się męczę, wolniej podbiegam, ogólnie jestem mniej wydajna ;)

Przyszedł czas na ponowne powitanie:


Mam ogromne szczęście że wszystkie powyższe rzeczy bardzo lubię i do niczego nie muszę się zmuszać.
Uwielbiam pić wodę.
Jem dużo warzyw i owoców.
Moje ulubione płatki do mleka są bez dodatku cukru (zawsze dosypuję sobie odrobinkę soli). Chętnie uprawiam sport- potrzebuję jedynie motywacji i wejścia w rytm.
Bardzo lubię jedzenie o niskim indeksie glikemicznym (na zdjęciu cocoa nibs- prażone ziarna kakaowe).
I najważniejsze- moja ukochana książka Michaela Montignaca 'Jeść aby schudnąć' która kilka lat temu zmieniła moje życie :)

Skoro witam się ze zdrowym jedzeniem i trybem życia muszę pożegnać ten mniej zdrowy ;)
Żegnajcie więc:


Słodycze. Hmmmm.. Lubię słodycze. Nie jestem od nich uzależniona i jak najbardziej potrafię powiedzieć 'NIE' i funkcjonować bez nich nawet kilka miesięcy.
Najgorsze są dla mnie momenty przełomowe, kiedy po długim czasie wracania do mojej 'zdrowej' wagi mówię sobie: wow! jesteś świetna! wykonałaś kawał dobrej roboty :) to teraz w nagrodę możesz sobie zjeść batonika :3
I zjadam :) Nic się nie dzieje.. Pozwalam sobie na jeszcze jednego za kilka dni. Nic się nie dzieje..
I wtedy pieczołowicie budowana tygodniami tama pęka.. Jem batonika, czasami dwa, ewentualnie siedem.. No dobra ;) siedmiu jeszcze nidy na raz nie zjadłam ale mniej więcej tak to wygląda..
Smuteczek.

Dzisiaj przyznaję się przed sobą i przed Wami, że potrzebuję kolejnej zmiany w swoim trybie życia (oraz bonusowo w wyglądzie). Już przestałam się oszukiwać, że kiedyś schudnę i tak mi zostanie na zawsze..
Wiem że nie zostanie. Koniec kropka. Tak mam. Pełna akceptacja.
Jedyne co mogę zrobić to starać się utrzymywać jak najdłużej wagę która jest dla mnie idealna zarówno pod względem samopoczucia jak i komfortu codziennego życia (na wyglądzie kończąc).

Buziaki!


44 comments:

  1. Zdrowie najważniejsze..Jojo to moje drugie imię :( wiem jak jest...nie potrafię zjeść kawałka czekolady - jak już to całą :(
    Mam też Monitgnaca - może nie jest moją biblią ale wiele rad z niej zaczerpnęłam :)
    Powodzenia Catek - jna pewno będzie tak jak chcesz;) ja nie znoszę ćwiczyć, niestety - ze wszystkich siłowni, biegania itp wybieram basen no i xboxa:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. o tak :) basen <3
      Montignac mi kilka ładnych lat temu dupsko uratował- dosłownie (gdybym była mu wierna nic jojowego by się nie działo.. cóż ;)

      Delete
  2. Ja mam ostatnio straszny problem żeby się za siebie zabrać. A powinnam, bo nie wyglądam dobrze, nawet w moich własnych oczach. Może to dobry moment, żeby zacząć coś ze sobą robić? Choć prawda jest taka, że moment zawsze jest dobry, to wymówek czasem aż nadmiar... Powodzenia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. najtrudniej jest zacząć.. potem to już idzie z górki :)

      Delete
  3. Podoba mi się Twoje podejście :)
    Trzymam kciuki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. tak jest najlepiej :) po co się dodatkowo dołować ;)

      Delete
  4. Powodzenia!

    Ja uwielbiam jeść i w ogóle zawsze byłam 'większa'. 3 Lata temu jakimś cudem udało mi się zrzucić 18kg :O i do dziś jestem dla siebie pełna podziwu, że się udało :P
    Do teraz wróciło ok. 4 kg - niby niedużo a jednak mi to przeszkadza, ale kurde nie potrafię się zebrać w sobie!
    Ja nie grzeszę słodyczami - generalnie mało mi ich do szczęścia potrzeba, ale uwielbiam ... chleb i wszelkie chlebowe wypieki ... jem tego stanowczo za dużo i czasami nie potrafię się opanować ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. 18 kg to mega wynik :)
      ja mniej więcej tyle zrzuciłam przy pierwszym razie z Montignakiem <3
      chleb i chlebowe wypieki to również zdecydowanie moje grzechy ;)

      Delete
  5. Nigdy nie zjadłaś siedmiu batoników na raz?! Ja miałam swojego czasu fazy, że potrafiłam pochłonąć słoik Nutelli. Solo, na raz.
    Rozbroiłaś mnie umieszczeniem na zdjęciu pilota do TV. Ja powinnam zamieścić na takim zdjęciu komputer z krzesłem włącznie lol

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja dalej mam takie fazy :( jak kiedys kupilam sloik biscoff spread to go zjadlam ogladajac seriale -.-' siedem batonikow? Pikus, naprawde. Czasami mysle, ze mam tasiemca albo innego przyjaciela.

      Delete
    2. to nie mija z wiekiem niestety takze przygotujta sie dziolchy hyhyhy

      Delete
    3. z tym tasiemcem to dalas niezle, tez tak myslalam bo zarlam jak otumaniona jakas :D:D:D

      Delete
    4. jesteście niezłe dziewczyny :)
      oczywiście miałam napady słodyczowego głodu, ale ilości nie pamiętam (może i lepiej- taka amnezja kontrolowana)
      moją słabością oprócz słodyczy są również czipsy <3 które mogę jeść paczkami..

      Delete
    5. ja tez mialam faze czipsowa ale raczej mam slodkie fazy a nie slonawe.. juz nie wiem co lepsze.. u nas sa takie rybki slone cos jak paluszki - pozeram tonami ...:/

      Delete
  6. Ja w lato sobie pofolgowałam i kompletnie nie ćwiczyłam. Teraz wracam również, bo boję się , że efekt jojo również do mnie zawita :)

    ReplyDelete
  7. Skad ja to znam... ja to nazywam niekonczaca sie opowiesc ;)
    Ja mam tak - odzywiam sie mniej wiecej caly czas tak samo, zdrowo, duzo warzyw i owocow, drobiu i ryb. Slodycze, zwlaszcza czekolada jest jednak obecna hprawie codziennie w moim menu, chociazby jedna mala pralinka rano do kawy.... Moj rozmiar 38 generalnie jest taki sam od kilkunastu lat, ale jezeli tylko przestane sie ruszac, przestane uprawiac jakis sport to czuje sie sflaczala, trudno mi wychodzic po schodach, no masakra geeralnie. Cale lato przebimbalam, ale odkad miesiac temu wzielam sie za regularne bieganie czuje sie jak nowo narodzona;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. podziwiam Cię za bieganie :)
      u mnie problem jest taki, ze zawsze sobie obiecuję ale nie mogę się ogarnąć zeby zacząć ćwiczyć :(

      Delete
  8. Ja od początku tego roku usiłuję zrobić rewolucję w swoim życiu i wadze. Udało się częściowo - jem więcej owoców i warzyw, zapisałam się na siłownię, odbyłam serię masaży antycellulitowych. Wciąż jednak brakuje mi motywacji do regularnych treningów - wypadnę z rytmu i nie mogę wrócić. Zdarzają mi się też jedzeniowe grzeszki. Mam jednak nadzieję, że chociaż częściowo spełnienie swoje noworoczne postanowienie i zrzuce jeszcze z 5 kg...

    Za Ciebie za to trzymam kciuki ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. każdy mały krok to sukces :)
      ja teraz muszę się bardzo spiąć, żeby wykonać ten pierwszy :)

      powodzenia!

      Delete
  9. powdzenia i wytrwałości życzę :)

    ReplyDelete
  10. Trzymam kciuki, aby Twoja rewolucja przebiegła sprawnie, w miarę szybko i bezproblemowo :)
    Mam nadzieję, że co jakiś czas napiszesz, jak sprawy wyglądają ;)

    ReplyDelete
  11. Kasiu. Trzymam kciuki. Ja tn przelom mialam okolo 2 miesiecy twmu. Stwierdzilm, ze chche byc bardziej zbita, plaska ;=
    Jak narazie idzie mi dobrze. Cwicze codziennie i czasem cizko mi tylek podniesc z kanapa to wtedy mysle sobie ze szkoda tych poprzednich dni, tego potu aby teraz odpusic. Mysle, ze kiedys drapne o tym moze jakis post, ale nie chce jeszzce zapeszac;) pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. chętnie poczytam :)
      powodzenia i wytrwałości :*

      Delete
  12. Powodzenia!
    Zaintrygowałaś mnie tymi prażonymi ziarnami kakao - szkoda, że u nas takiego nie ma. Przynajmniej w moim zaścianku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. pyszne są tylko gorzkie jak sto diabłów- jakbyś takie 100% kakao łyżkami jadła :)

      Delete
  13. więcej takich wpisów proszę, lubię. :)

    ReplyDelete
  14. Powodzenia :) Super, że akceptujesz siebie, wszystkie powinnyśmy się sobie podobać! ;) Buziaki

    ReplyDelete
    Replies
    1. trochę czasu mi to zajęło ;)
      ale warto dojść do takiego podejścia dojść :)
      :*

      Delete
  15. jestem masakra chodzace jesli chodzo o zdrowe odzywianie... mam fazy ze po kilka dni jem po tabliczce czekolady i pare ciastek a potem wracam do zdrowego trybu zycia... zmotywowalas mnie teraz:)
    chyba dzieki tej mojej chustawce nie ma problemow z waga bardzo duzych ale zawsze warto pocwiczyc. powodzenia, buziaki

    ReplyDelete
    Replies
    1. jakbym czytała o sobie :)
      buziaki :*

      Delete
    2. buziaki kochana i trzymam kciukasy :)

      Delete
  16. Kasieńko, trzymam kciuki. sama się chętnie włączę w Twój plan. tak po cichutku, z drugiego końca świata ;)

    ReplyDelete
  17. Najważniejsza jest świadomość swoich silnych stron i słabości. I pewność siebie! Brawo za nastawienie :)

    ReplyDelete
  18. Doszlam do tego samego etapu :) mowie sobie dosc bo zle to sie skonczy. Trzymam kciuki - za Ciebie i za siebie.

    ReplyDelete
  19. hmm, ja chyba nie jestem w stanie odmówić sobie słodyczy:(

    ReplyDelete
  20. U mnie przełom nastąpił dwa tygodnie temu, nie było źle ale przecież mogę wyglądać jeszcze lepiej? Tak więc MŻ i WR = -4kg jak narazie :D

    ReplyDelete
  21. Kurde, też muszę spiąć dupsko :D Bo tyle ćwiczyłam i przestałam nagle i znowu wyglądam, że nie wyglądam.. A akurat miałam zacząć ćwiczyć i oczywiście musiała mnie dopaść choroba. Super ://

    ReplyDelete
  22. Powodzenia! Ja jestem uzależniona od słodyczy, to jest straszne. Jak przez tydzień się ogarnę i nic słodkiego nie ruszę, to jak dopadnę do słodyczy, jakiejś czekolady od razu idzie cała na jedno posiedzenie. A dupa rośnie i rośnie... Ja chyba do diet nie jestem stworzona, ale coraz częściej zaczynam myśleć o zaczęciu biegania ( ale to chyba raczej na wiosnę.)
    A najgorsze jest to, że czuję się dobrze w takim ciele ( choć parę nadprogramowych kilogramów mam ) i to chyba nie pozwala mi jakoś iść do przodu, bo nie czuję takiej potrzeby, żeby cokolwiek zmieniać. ;/

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz.
Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

Cenię sobie konstruktywną i solidnie argumentowaną krytykę. Lubię komplementy ;)

Pamiętaj, wszystko co kiedyś powiesz i napiszesz- prędzej czy później okrąży świat i do Ciebie wróci. Wykorzystaj to mądrze. Szanuj swój i mój czas.

Wszystkie anonimowe komentarze, które są złośliwe i obraźliwe będę traktowała jako spam.

Buziak!