Thursday, June 19, 2014

przemyślenia #2, czyli świat mnie zadziwia..

Tak mnie dzisiaj wzięło na przemyślenia..

*nagminnie obserwuję samochody prowadzone przez młodych rodziców, gdzie po tylnym siedzeniu orbitują ich pociechy.. dosłownie orbitują.. nieprzypięte, nie posadzone w foteliku, na boosterze czy innym przeznaczonym ku temu wynalazkowi..
kilka dni później zobaczyłam podobną scenkę w innym samochodzie, z tą różnicą, że mama (kierowca) stojąc na czerwonym świetle i rozmawiając przez telefon sprzedała blaszkę (otwartą dłonią w czoło) swojemu biegającemu po całym samochodzie kilkuletniemu synkowi (dlatego, że siłą rozpędu połową ciała wylądował drążku zmiany biegów)..
jak można być takim nieogarniętym? czy ci dorośli ludzie nie mają wyobraźni?
bardzo poważnie rozważam telefon na policję przy kolejnej takiej zaobserwowanej sytuacji..

*przechodząc po pasach przez ulicę w Polsce trzeba mocno przyspieszyć, zacząć truchtać albo szybko podbiec- inaczej kierowca przejedzie ci po dupie (jeśli samochód jedzie za tobą) albo przejedzie ci po stopach (jeśli samochód jedzie przed tobą)
pamiętam stan przedzawałowy kiedy weszłam na przejście dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej pierwszy raz po przylocie tutaj z USA.. o mały włos uprzejmy kierowca nie zrobił mi z dupska garażu.. taka sytuacja..
to jest kompletnie nie do pomyślenia w Stanach.. tam szanuje się pieszych.. zresztą kierowcy też się nawzajem szanują..
zastanawiałam się dlaczego tak jest, i jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że polscy kierowcy, którzy nie zatrzymują się przed przejściem dla pieszych mają ogromne problemy z ruszaniem i nie ogarniają manualnej skrzyni biegów, gazu i sprzęgła (każde zatrzymanie się i ruszenie to dla nich jakaś tragedia)
no w sumie jakbym z czegoś była cienka to nie chciałabym robić tego za często.. ;)
i tutaj dla równowagi chce gorąco podziękować tym wszystkim miłym kierowcom, którzy z uśmiecham zatrzymuja się przed pasami i przepuszczaja pieszych :)

*ostatnie przemyślenie nie jest motoryzacyjne ;) jest kosmetyczno-estetyczne :)
czy skóra na waszych górnych powiekach też jest odrobinę ciemniejsza niż na całej twarzy? ja tak mam.. i nie cieszy mnie to nic a nic.. czasami robię sobie dzień bez makijażu i podkreślam jedynie brwi i delikatnie tuszuję rzęsy.. a potem odruchowo sięgam po cielisty cień (Inglot 355) i wyrównuje kolor skóry na powiekach.. taka sytuacja..

Buziaki!

23 comments:

  1. Odnośnie przejścia dla pieszych, jestem kierowcą od 3 lat więc to niewiele ale zachowanie pieszych na polskich drogach jest skandaliczne!! Jestem naprawdę uprzejmym kierowcą i ZAWSZE przepuszczam pieszych kiedy widzę, że stoją przy przejściu itp ale odkąd sama zostałam kierowcą sama zmieniłam swoje zachowanie. Piesi na drogach są jak święte krowy, nie da się tego inaczej nazwać, żeby tylko przechodzili po pasach ale oni łażą gdzie im się podoba lub w którym miejscu akurat im to podpasuje! A później wszystkie wypadki są zwalane na winę kierowcy ale jak taki samochód ma wyhamować kiedy jedzie po mieście te przykazane 50km/h kiedy na drogę wtargnie mu człowiek! To jest niemożliwe. Dlatego zawsze wszystkim powtarzam że pasy są od tego żeby z nich korzystać i kiedy śweci się czerwone światełko to nie przebiegamy na nim bo akurat zdąrze bo nic nie jedzie. Kurcze trochę rozwagi i myślenia bo jazda samochodem to dla mnie z roku na rok niezły tor przeszkód :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. przechodzenie w miejscach niedozwolonych to sytuacja której tu akurat nie poruszam
      w moim mieście jest wiele przejść bez sygnalizacji świetlnej i przedostanie się z jednej strony ulicy na drugą graniczy czasami z cudem :(
      chwała Ci za to, że zawsze przepuszczasz pieszych na przejściu

      jestem kierowcą w USA od 2 lat i uważam, że amerykańscy piesi (według mnie) w porównaniu z polskimi są znacznie gorsi.. tam to dopiero jest samowolka

      Delete
    2. Również jestem kierowcą od trzech lat i mam takie same odczucia jak Ty. Co najlepsze... Jak już się przepuści pieszego to zwykle wlecze się idąc przez ulicę albo ostentacyjnie udaje, że nie widzi samochodu, który go przepuszcza xD. Chce mi się wtedy płakać ze śmiechu. Oczywiście są i tacy, którzy mają pieszych gdzieś...
      Nie zatrzymuję się by przepuścić każdą jedną osobę, która chce przejść przez ulicę. Ale jeśli widzę, że chociaż jedną nogą stoi na ulicy to staram się zatrzymać.
      A co do nie zapinania dzieci e samochodzie... Szkoda gadać. Nie daj Boże zdarzy się tragedia i wtedy taka mamusia będzie miała gdzieś swoje mądrości i telefon...

      Delete
    3. Odniosłam się do wpisu Patt jeśli chodzi o pieszych ;).

      Delete
    4. Zawsze dziękuję za przepuszczenie mnie na przejściu czy nie przejściu, ale jak napisałam poniżej. Nie każdy i nie zawsze może przejść szybko. Czasami ktoś jest po operacji, sama byłam kilka razy i każdy ruch to ogromny ból, ale to tylko wie ten kto ją miał. Ostatnio, mam zaburzenia równowagi, co zdarza mi się właśnie przy wchodzeniu na jezdnię. I co, z domu nie wyjdę bo ktoś będzie na mnie trąbił?? A jak babsko przed przejściem przyśpiesza i o mało nie przejedzie to jest dobrze? Kilka razy spotkałam się z czymś takim. Zanim wchodzę na jezdnię, muszę być pewna że nic mi nie grozi. Mam traumę po tym jak zginął mój zięć. I to właśnie na przejściu dla pieszych. Nic już nie będzie tak jak było.

      Delete
  2. Ja jestem po stronie kierowcy, gdzie piesi robią sobie co chcą, nie patrzą czy samochód jedzie czy nie włażą na chama, moim zdaniem to piesi są niewychowani, "prawo lewo" spojrzenie chyba już nie działa, ale zawsze wina spada na kierowce :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. to nie jest według mnie kwestia wychowania pieszych..
      piesi niestety są przyzwyczajeni przez kierowców do walki o byt..
      nie staję tu po żadnej stronie, jestem zarówno pieszym jak i kierowcą i uważam, że każdemu należy się zwykły elementarny szacunek..

      Delete
    2. Jak najbardziej. Zawsze przepuszczam ale często to oni wykorzystują że nie wchodzę, bo im się spieszy, a ja se mogę stać godzinami nawet na deszczu i o mrozie. Czasami się zdarza kulturalny kierowca, ale nie zawsze. :)

      Delete
  3. A wiec co do pieszych to ja czesto sie zatrzymuje , ale piesi stoja i nie wiedza co jest grane
    Trzeba wiec reka pokazac i zaprosic do przejscia
    Druga sprawa jest taka , ze czesto gdy ja zatrzymuje sie na pasach obok auta jada dalej!
    ostatnio wlasnie byla taka sytuacja , ze moj luby sie zatrzymal dla pani z dzieckiem
    A lewa strona gosc tego juz nie zrobil i o malo baby nie przejechal
    Wiec czasem wole sie nie zatrzymac aby kogos nie narazic na wypadek
    TAKA SYTUCJA;)
    Z powiekami chyba cos w tym jest
    Ja czasem tez nakladam tylko cielisty cien dla wyrownania koloru lub korektor ..wyglada to duzo lepiej
    Pozdrawiam i uwazaj na drogach;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. trafna uwaga.. jak się uprzejmy kierowca zatrzyma to piesi faktycznie czasami są tak zdumieni że nie maja pojęcia co jest grane ;)

      ja niestety też byłam świadkiem podobnych sytuacji kiedy jeden kierowca się zatrzymał a reszta już nie raczyła :( to jest bardzo niepokojące..

      od jakiegoś czasu używam rozjaśniającego żelu pod oczy i nakładam go również na powieki (mam nadzieję, że zadziała) :)

      pozdrowienia :)

      Delete
    2. Jak nie wiesz co jest grane że gość nie wchodzi na jezdnię, to przeczytaj moją wypowiedź poniżej. Po tym jak zginął mój zięć, nie będę ryzykować swoim bliskim kolejnego pogrzebu. Nie ufam nikomu. Czasami wolę poczekać na gest. :)

      Delete
  4. Ludzie jeżdzą jak szaleni, w nerwach i w ciągłym pośpiechu, mają wielki problem z zatrzymaniem się na pasach to fakt! A dzieci też normalnie latają po samochodzie w środku...Bezmyślność ludzka nie zna granic, a potem płaczą, bo z ich głupoty wydarzyła się tragedia :/

    ReplyDelete
  5. Ja też zauważam, że np. w Niemczech kierowcy zawsze zatrzymują się na przejściu dla pieszych, nie mówiąc już o światłach, często też np. przy wyjeździe z parkingu spod sklepu itp. pozwalają pieszym przejść, zanim sami wyjadą, pomimo, że czasem znajduję się jeszcze dobrych kilka metrów od nich, to i tak większość zatrzyma się i poczeka...W Polsce to jednak rzadkość, oczywiście są i uprzejmi kierowcy, ale takie zachowanie nie jest niestety regułą. A przy ruchliwej ulicy bez sygnalizacji to można sobie postać czasem 10 minut, zanim będzie szansa przejścia... ;/

    ReplyDelete
  6. Ostatnio miałam dwie sytuacje.Jedna była taka,że samochód na jednym pasie mnie przepuścił,już wchodziłam na drugi gdy samochód po nim jadący śmignął mi przed twarzą...Dobrze,że nie byłam metr dalej...
    Druga to gdy jedno auto zatrzymało sie aby przepuścić, drugie prawie w niego wjechało,kierowca zahamował w ostatniej chwili...

    ReplyDelete
  7. Wiesz, zauważyłam to samo, ponieważ najczęściej właśnie chodzę pieszo. Nie obrażając porządnych kierowców, niektórym pozabierałabym prawka, choćby dlatego że łaskę robią jak mają zatrzymać się przed przejściem.Niektórzy mimo że inni się zatrzymują, to rwą jakby za chwilę rodzić mieli, tym sposobem ostatnio mało nie byłam ofiarą. Wiem że punkt widzenia jest zależny ... itd, ale nie każdy pieszy ma aż takie tempo poruszania się po ulicy. Ja mam na przykład zawroty głowy i zanim wejdę na jezdnię, muszę się zatrzymać i złapać równowagę bo akurat wtedy mam problemy. Albo po operacji, ledwo się ruszam, a tu za przeproszeniem trąbi mi takie buraczewo zza kierownicy. Książkę można napisać. Mój zięć zginął przez takich właśnie jełopów mając niespełna 32 lata. Wracał ze sklepu przez ... przejście dla pieszych. Co do durnych matek, brak mi słów. Takie powieki ma moja siostra, ona nie maluje w ogóle powiek, wyglądają już jak pomalowane. :)

    ReplyDelete
  8. Daj spokój, ja miałam takie same wrażenia jak wracałam zza granicy. Raz dosłownie 2 metry ode mnie facet wjechał w pas zieleni /barierkę, bo rozmawiał przez telefon, zapieprzał jak szalony i nie udało mu się wyrobić na zakręcie. Od tamtej pory stoję jak to ciele na pasach i czekam. Chyba, że jest dużo czasu to przechodzę. Nie zamierzam ryzykować, aż tak mi się do kalectwa nie spieszy. Jest niebezpiecznie. Akurat na dzieci nie zwracam uwagi, ale zwracam na zwierzęta. Dla psów i kotów tez są pasy. W Polsce widziałam 1 osobę używającą pasów dla psów. Tylko moja Mama używa, przypina Muszkę.

    ReplyDelete
  9. pomijam kwestię pieszych przechodzących gdzie sobie chcą, bo to jest już łamanie prawa i mandat w tyłek za to ;p
    co do kierowców, sama się zatrzymuję, ale jak mi się zdarza, że zatrzyma mi się kierowca, to jest szok i niedowierzanie wręcz i ostrożnie wychodzę dwa razy się oglądając czy ten z drugiego pasu mi nie śmignie, bo u nas niestety często występuje tak zwana ślepota boczna i jeden kierowca się zatrzymuje przed pasami, a drugi jakby nie widział nic poza swoim pasem jedzie sobie dalej zadowolony - pan i władca ;p

    co do powiek mam to samo niestety - taki urok i ten cień zawsze musi być

    ReplyDelete
  10. W Polsce kultura jazdy jest bardzo niska. Trąbienie na pieszych na pasach nie należy do rzadkości, podkręcanie wówczas gazu też. Nóż się w kieszeni otwiera. Co do pociech - na szczęście nie zauważyłam podobnego trendu, ale nie jestem mamą, więc pewnie nie zwracam na to większej uwagi. Do szewskiej pasji doprowadza mnie natomiast stawianie aut na zjazdach z chodników, które są przeznaczone dla osób niepełnosprawnych i dziecięcych wózków. Plebs stanie i zastawi, a potem widzę kogoś na wózku lub kobietę z dzieckiem próbujących zjechać z 25-centymetrowego krawężnika :/

    ReplyDelete
  11. Jestem kierowcą i staram się szanować zarówno pieszych jak i innych uczestników ruchu. Jedak często zdarza się, że pieszy nawet nie spojrzy czy coś jedzie, tylko ładuje się prosto pod koła. Rozumiem, że jest przejście i o ile na suchej nawierzchni najprawdopodobniej dam radę wyhamować, o tyle gdy pada deszcz lub co gorsza śnieg, albo na drodze leży niewidzialna warstewka lodu, mogę nie dać rady. I do końca życia będę obciążona tym, że w kogoś wjechałam. Dlatego byłoby miło, gdyby piesi również brali takie drobiazgi pod uwagę gdy włażą na nikogo i na nic nie patrząc prosto pod koła, "bo on jest na pasach".
    Co do rodziców z dziećmi, to nie rozumiem takiej nieodpowiedzialności, choć nie powiem aby mnie to dziwiło. Niewiele rzeczy w życiu jest mnie w stanie jeszcze zdziwić, bo, jak mawiał Einstein, "dwie rzeczy są nieskończone - wszechświat i głupota ludzka. Przy czym co do wszechświata nie mam pewności" ;)
    Moje powieki też są ciemniejsze niż reszta skóry na twarzy, ale nie zwracam na to szczególnej uwagi.
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  12. z tymi przejściami to się zgadzam... zero jakiegoś szacunku do pieszych... ja tam dopiero się jeżdzić uczę, dzisiaj miałam pierwszą jazdę. w każdym razie mam nadzieję, że żadnym piratem drogowym nie będę ;p

    ReplyDelete
  13. A, daj spokój. Ręce i wszystko opada.
    W moim zaścianku to nawet świateł nie ma - człowiek jest zdany na laskę i niełaskę kierowców. Ostatnio nawet trafiłam na jednego uczciwego. Zatrzymał się przed przejściem.
    Jednak idiota, który jechał pasem bliżej mnie, ani myślał choćby zwolnić - gdybym zaufała, że zatrzyma się, tak jak pierwszy właściciel pojazdu i zaczęła przechodzić przez jezdnię w wyznaczonym do tego miejscu, uczciwie odczekawszy swoje - nie napisałabym już tego komentarza.
    Nie napisałabym już nic.

    ReplyDelete
  14. tutaj problem jest nie tylko na drogach, ale wszędzie ;/ polski naród jest niestety dość chamowaty ;/

    ReplyDelete
  15. Dużo w tym racji z tymi kierowcami. Szczerze mówiąc połowa kierowców nie powinna tych uprawnień w ogóle mieć. Pamiętam jak moja siostra zdała prawko i jechałam z nią zaraz po jej odebraniu dokumentu. Wjeżdżała na przejście dla pieszych mając zielone, ale przy skręcie w prawo dla pieszych również było zielone. To krzyczała 'błagam nie wejdźcie na przejście, błagam nie wejdźcie!'
    Więc 'taka sytuacja'... Ja zresztą też wcale nie mam za wiele pewności w prowadzeniu auta ... Ponoć lepiej nie jeździć niż jeździć i się bać ... Coś w tym jest ...
    http://double-identity.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz.
Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

Cenię sobie konstruktywną i solidnie argumentowaną krytykę. Lubię komplementy ;)

Pamiętaj, wszystko co kiedyś powiesz i napiszesz- prędzej czy później okrąży świat i do Ciebie wróci. Wykorzystaj to mądrze. Szanuj swój i mój czas.

Wszystkie anonimowe komentarze, które są złośliwe i obraźliwe będę traktowała jako spam.

Buziak!