Thursday, February 12, 2015

samolotowy post zdjęcowy- podróż z Polski do USA

Cały czas oswajam się z nowym otoczeniem i inną strefą czasową.
Dzisiaj wstałyśmy z Dzieciną rześkie i wypoczęte o 4 rano.. o_O
Minie jeszcze kilka dni zanim się ustabilizujemy ;)
Udało mi się pozbierać zdjęcia z naszej prawie 40 godzinnej podróży..

 Berlin:

Berlin-Londyn nasz pierwszy samolot

Tegel- berlińskie lotnisko

pierwszy lot

przekąska

kurczakowy zawijas z warzywami na zimno

herbata (od momentu kiedy przestałam pić kawę, piję tylko herbatę)

Dziecina i rysowanie

widoki

skrzydełko
Londyn:

po przejściu przez kontrolę dotarłyśmy do bramek C

nasz samolot do LA

weszłyśmy na pokład jedne z pierwszych (przywilej latania z Dzieciną)

po jakimś czasie stewardessy poprosiły nas o opuszczenie samolotu, bo wykryto usterki, które muszą być naprawione w innej części lotniska
 Na terminalu dostaliśmy bony od linii lotniczych na zakupy spożywcze, w ramach rekompensaty za czekanie.

moje pierwsze zakupy w Bootsie :)

przekąska

przekąska cd

i jeszcze takie coś owocowe :)
Łącznie czekaliśmy na terminalu 7 godzin. Co jakiś czas (1,5-2h) przedstawiciel British Airways informował nas że naprawy trwają i prosił o uzbrojenie się w cierpliwość. Około godziny 21:30 dostaliśmy informację, że samolot nie jest całkiem sprawny, pilot i załoga nie jest wystarczająco wypoczęta i że jest za późno żeby lecieć..
British Airways zaproponowała wszystkim pasażerom pobyt w hotelu, wyżywienie i transport na koszt linii lotniczych.

dostaliśmy takie powiadomienia i zostaliśmy skierowani na noc do hotelu

Transatlantycie samoloty są ogromne. Ten, którym leciałyśmy zmieści kilkaset osób. Wyobraźcie sobie jakie utworzyły się kolejki na przydzielenie hotelu..

w UK naprawdę są zlewy z dwoma kranami.. LOL.. nie pojmuję tego- z jednego leci lód a z drugiego wrzątek..
 Następnego dnia rano:

nasz naprawiony samolot

:)

wszyscy byli bardzo zadowoleni, że wreszcie udało się bezpiecznie wystartować

nad chmurami

zawsze piję Tonic w samolocie :3

obiad Dzieciny

mój obiad
 Moje wybory filmowe:

Gone Girl (świetny)

The Deathday Party (słaby)

Nightcrawler (świetny)

The Maze Runner (dobry)

lodowa kraina

powoli zbliżamy się do celu

przekąska

dodatki do przekąski

góry

:)

coraz bliżej

Los Angeles

te wysokie budynki pod skrzydłem to samo centrum LA

w USA  większość miast budowana jest w kwadracie (łatwiej jest wszędzie trafić)

:)

na ziemi

wyjazd z lotniska

Buziaki!

36 comments:

  1. LA wygląda imponująco z lotu ptaka, ale ostatnie zdjęcie najlepsze. Pewnie cieplutko jest, nie to co u nas :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. wczoraj i dzisiaj było 27 stopni.. strasznie gorąco i męcząco..
      chyba wolę polskie temperatury ;)

      Delete
  2. dobrze, że wkońcu doleciałyście cało i zdrowo :)
    kurcze.. marzy mi się, że kiedyś polecę do LA :)

    ReplyDelete
  3. Jeju ale tam pięknie zazdroszczę ci kochana :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. to prawda :) LA to urokliwe miejsce

      Delete
  4. "Zaginiona dziewczyna" to naprawdę świetny film, potwierdzam! :) A widoki przepiękne :) Fenomen dwóch kranów w UK to też dla mnie zagadka... Nie pojmuje tego...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gone Girl to strasznie długi film, ale właściwie sie tego nie czuje, bo jest mega ciekawy :)

      Delete
  5. LA śmiesznie wygląda z góry, jest takie płaskie :P Mam nadzieję, że sama kiedyś będę miała okazję odwiedzić to miasto.

    Ps. Powiedz mi, czy Ty kiedyś transportowałaś swojego kota samolotem?

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie leciałam nigdy z kotem ani żadnym innym zwierzaczkiem

      Delete
    2. Szkoda, miałam nadzieję, że może mi coś doradzisz, bo w tym roku przeprowadzamy się do USA i zabieramy ze sobą oba zwierzaki ;)

      Delete
  6. Oglądałam i czytałam z zaciekawieniem tą Twoją podróż, nigdy tak daleko nie leciałam;P dobrze, że już dotarłyście do domu;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. trzymam kciuki za Twoje dalekie podróże :)

      Delete
  7. właściwie, to nie wiem, czy Ci współczuć przeprawy z lotami, czy zazdrościć tego LA ;)

    ReplyDelete
  8. Zdjęcia są przepiękne (pozazdrościłam aplikacji do rysowania dziecinie :-)). Zdziwiły mnie te dwa krany, pierwszy raz widzę taki "zabieg" :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. taka aplikacja jest mega przydatna w podrózy :)

      Delete
  9. Uwielbiam oglądać zdjęcia :D Tutaj pełnia zimy, a tam tak pięknie *_* Mam nadzieję, że fotorelacji z LA będzie ciąg dalszy ♥

    ReplyDelete
  10. ale jedzonko :O
    ja to zawsze lecę tą zwykłą klasą , bez jedzenia, jedynie dają wodę mineralną ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. jedzonko dobre :) właściwie w British Airways jedno z lepszych :)
      ja też zawsze latam najtańszą klasą ekonomiczną, na długich lotach zawsze są takie posiłki wliczone w cenę biletu :)

      Delete
  11. Nigdy nie leciałam takim ogromnym samolotem, jedynie Wizzair'owym airbusem i to najwyżej 2,5 godziny więc lot mija szybko. Współczuję czekania, dobrze że dotarłyście bezpiecznie :) Jeśli chodzi o łazienki w UK to nie tylko dwa krany dziwią, w sporej ilości domów w łazience są wykładziny dywanowe (!) sznurkowe włączniki światła i nie ma w nich ani jednego kontaktu ... Health & Safety :D Bo na kaflach ślisko a dotykając kontaktu mokrą ręką można zostać porażonym... Że o suszarce do włosów nie wspomnę :D :D Mają swoje dziwactwa ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. cieszę sie ze nie mieszkam w UK :)
      za dużo kombinacji jak dla mnie ;) (tak, sznurków w pokoju hotelowym było co niemiara) ale cieszę się, że miałam okazję spędzić tam chociaż tę jedną noc :)

      Delete
    2. Zgadzam się z tobą w 100%, mieszkam w UK spotykam się z tymi dziwactwami na co dzień. A co do wykładziny czasami nie leży ona tylko w łazience, ale i w kuchni, co brzmi jak i wygląda chyba jeszcze gorzej :P

      Delete
  12. Dobrze, że już na miejscu!
    A powiedz, tonik jakoś inaczej smakuje w samolocie? Bo ja zawsze piję sok pomidorowy, odkąd gdzieś usłyszałam, że na dużej wysokości kubki smakowe inaczej pracują (czy coś w tym stylu ;) ) i widać to przy soku pomidorowym. I rzeczywiście jest różnica. Na ziemi - nie lubię, w samolocie - lubię. Ale może to autosugestia. A jak z tonikiem?

    Magda od błyskotek

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pierwsze słyszę. Koniecznie spróbuję następnym razem :-)

      Delete
    2. ja jakoś tak z przyzwyczajenia pije tonik w samolocie :)
      i zawsze biorę również sok pomidorowy (bo też bardzo lubię) ale tym razem dostałam z plasterkiem cytryny i był inny niż zwykle (bo z cytryną)..
      nie zauważyłam różnicy pomiędzy smakiem na ziemi i w chmurach ;) właściwie pierwszy raz słyszę, że kubki smakowe inaczej pracują tu i tu :)

      Delete
  13. Jak tam ładnie :) Całe szczęście, że całe i zdrowe doleciałyście. Ja ostatnio miałam takie turbulencje, że teraz boje się latać ;d A co to za niespodzianki na fotelach samolotu? i sytuację z dwoma kranami widzę pierwszy raz, mega dziwnie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. na fotelach są poduszki,koce, słuchawki i szczoteczki do zębów z minipastami :) taki niezbędnik długodystansowych lotów :)

      Delete
  14. Mi również bardzo podobał się film " gone girl ". Świetna relacja... taka krok po kroku :-)

    ReplyDelete
  15. świetne zdjęcia! i jak ich dużo!!!
    piękne widoki z samolotu, ja takich nie poznam,bo nie wsiądę do samolotu :P

    ReplyDelete
  16. Uwielbiam takie posty, masa ciekawych zdjęć. :D Szczególnie LA! :)

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz.
Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

Cenię sobie konstruktywną i solidnie argumentowaną krytykę. Lubię komplementy ;)

Pamiętaj, wszystko co kiedyś powiesz i napiszesz- prędzej czy później okrąży świat i do Ciebie wróci. Wykorzystaj to mądrze. Szanuj swój i mój czas.

Wszystkie anonimowe komentarze, które są złośliwe i obraźliwe będę traktowała jako spam.

Buziak!