Thursday, August 27, 2015

krótkie przemyślenia o sytuacji sprzed sklepu

Dzisiaj stojąc na czerwonym świetle patrzyłam przez okno samochodu na wystawy sklepowe. Ludzie leniwie snuli się szukając cienia. Żar lał się z nieba. Przed małym sklepikiem z ubraniami pani sprzedawczyni zamiatała chodnik. Kiedy odwróciła się tyłem do ulicy, przy jej ciemnych, modnych obecnie spodniach dyndała biała sklepowa metka (kilka par identycznych ometkowanych spodni w różnych kolorach wisiało na wystawie z innymi modnymi teraz ubraniami). Powiew wiatru poruszył metką, która posmyrała panią w zadek. Chwilę po tym nastąpiła szybka akcja: pani ekspedientka szybko rozejrzała się czy nikt nie widzi i jednym sprawnym ruchem wepchnęła metkę z powrotem w spodnie, po czym czmychnęła do środka i jak gdyby nigdy nic stanęła za ladą.
Światło zmieniło się na zielone i pojechałam dalej..

Zastanawiam się czy to były spodnie pani sprzedawczyni, które kupiła w sklepie w którym pracuje (i zapomniała od nich oderwać metkę).. hmmmm..
A może pani jedynie 'pożyczyła' spodnie, żeby być swego rodzaju 'żywą reklamą'..
Tylko zastanawiam się jak potem takie noszone przez cały dzień i zapocone podczas zamiatania w upale spodnie można spokojnie odwiesić na sklepowy wieszak..



No nie wiem..
Buziaki!

9 comments:

  1. Z doświadczenia wiem,że tak robi bardzo dużo osób, pracowałam kiedyś w Top secret dziewczyny (czyt.kierowniczka i jej zastępca) notorycznie "pożyczały" ubrania czy to na wesela czy jakieś inne okazje po czym odwieszały jak gdyby nigdy nic, czy brudne czy czyste wisiały na sklepie nie sprzeda się to do zwrotu;/

    ReplyDelete
  2. Niektórzy biorą coś na jedną okazję, nie ściągają metki i zwracają.. załosne.

    ReplyDelete
  3. Takie sytuacje są przerażające. Zupełnie tego nie rozumiem i z całym szacunkiem, ale te panie sprzedawczynie powinny mieć choć trochę etyki w stosunku co do swojej pracy.

    ReplyDelete
  4. Koszmar....na poczatku po przyjedzie tutaj gdzie mieszkam pracowalam w sklepei z ekskluzywnymi ubrankami dla dzieci..moja noreska kolezanka, ktora tez byla ekspedientka notorycznie cos "pozyczala" dla swojego dziecka i nigdy nie oddawala...

    ReplyDelete
  5. Wcale mnie to nie dziwi. Wiele sprzedawczyń tak robi. Moja kuzynka pracowała jeszcze rok temu w empiku. Mogła wziąć książkę z półki czy nawet zapakowaną płytę, ale tylko na weekend. W poniedziałek oddawała. Miały zgrzewarkę i później płyty czy gry pakowały. A ja się zastanawiałam dlaczego kiedyś kupiłam płytę i była porysowana:)

    ReplyDelete
  6. Nie wiem, czy to bardziej śmieszne, czy straszne...

    ReplyDelete
  7. Niektorzy chyba nie sa zbyt dobrze wychowanie ... i nikt im nie miwl 'tak sie nie robi' ;)

    ReplyDelete
  8. Pracuję w sklepie z bielizna i ubraniami, i u nas taka historia byłaby nie do pomyślenia, ale już wiele razy słyszałam podobne historie :/

    ReplyDelete
  9. Tak robią nie tylko ekspedientki. Na którymś forum widziałam porady użytkowniczek jak "pożyczać" ubrania na imprezy, na co dzień, a potem oddawać. Według nich tacy, co kupują ubrania, w których chodzą to frajerzy.

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz.
Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

Cenię sobie konstruktywną i solidnie argumentowaną krytykę. Lubię komplementy ;)

Pamiętaj, wszystko co kiedyś powiesz i napiszesz- prędzej czy później okrąży świat i do Ciebie wróci. Wykorzystaj to mądrze. Szanuj swój i mój czas.

Wszystkie anonimowe komentarze, które są złośliwe i obraźliwe będę traktowała jako spam.

Buziak!