Ogarnęłam się i zrobiłam pierwszy filmowy tutorial z mydlanej serii :)
Do tej pory pokazywałam jak zrobić mydło glicerynowe w zdjęciowym tutorialu DIY tutaj na blogu.
Mam nadzieję, że filmik zostanie tak samo ciepło przyjęty.
Myślę, że z czasem pojawią się kolejne tutoriale. Mam w planach pokazać jak robię musujące bomby do kąpieli, peelingi i scruby, mieszanki olejów i masło do ciała.
Zapraszam na filmik:
Kliknij- przeniosę Cię do filmiku na YouTube
Dajcie znać co myślicie :)
Buziaki!
Showing posts with label sekrety. Show all posts
Showing posts with label sekrety. Show all posts
Friday, August 30, 2013
Sunday, July 21, 2013
DIY łatwy peeling z soli, brązowego cukru, kawy i oleju kokosowego
Tak jak w tytule dzisiaj będzie łatwo i przyjemnie.
Przetestowałam w swoim życiu wiele ręcznie robionych kosmetyków w tym zacną ilość peelingów. Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na peeling z kilku składników, które można znaleźć w prawie każdym domu.
Jest przyjemny w użyciu i to od nas zależy jakie składniki wybierzemy bo jest wiele rodzajów cukru i soli.
Średnio lubię scruby w których składzie jest wyłącznie sól albo cukier, bo taki kosmetyk bardzo szybko rozpuszcza się w kontakcie z wodą. Kiedy do łatwo rozpuszczalnych składników przepisu dodamy coś co nie rozpuści się w wodzie, możemy być spokojne, że peeling będzie miał szansę działać nawet wtedy kiedy zabieg złuszczania naskórka wykonujemy pod bieżącą wodą.
Potrzebujemy:
*brązowy cukier (można zastąpić zwykłym)
*sól (jej rodzaj zależy od naszych upodobań- ja wykorzystałam bardzo drobną, miałką z malutkimi ziarenkami)
*kawa mielona
*olej kokosowy
**opcjonalnie olejek zapachowy (ja wybrałam zapach kokosowy)
Sprzęt:
miseczka do mieszania składników
łyżka stołowa
szpatułka do wygarnięcia
pojemniczek na gotowy peeling
Odmierzamy 2 łyżki soli oraz 2 łyżki cukru.
Dodajemy czubatą łyżkę mielonej kawy.
Mieszamy.
Dodajemy półtorej łyżki oleju kokosowego i kilka kropli olejku zapachowego.
Przekładamy do zamykanego pojemnika.
Gotowe :)
Olej kokosowy jest gęsty i w temperaturze pokojowej ma formę stałą. Peeling nie będzie dzieki temu przeciekał nam przez palce podczas nabierania.
Scrub ma właściwości nawilżające i po wyjściu spod prysznica nie musimy dodatkowo używać balsamów czy maseł do ciała.
Buziaki!
Przetestowałam w swoim życiu wiele ręcznie robionych kosmetyków w tym zacną ilość peelingów. Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na peeling z kilku składników, które można znaleźć w prawie każdym domu.
Jest przyjemny w użyciu i to od nas zależy jakie składniki wybierzemy bo jest wiele rodzajów cukru i soli.
Średnio lubię scruby w których składzie jest wyłącznie sól albo cukier, bo taki kosmetyk bardzo szybko rozpuszcza się w kontakcie z wodą. Kiedy do łatwo rozpuszczalnych składników przepisu dodamy coś co nie rozpuści się w wodzie, możemy być spokojne, że peeling będzie miał szansę działać nawet wtedy kiedy zabieg złuszczania naskórka wykonujemy pod bieżącą wodą.
Potrzebujemy:
*brązowy cukier (można zastąpić zwykłym)
*sól (jej rodzaj zależy od naszych upodobań- ja wykorzystałam bardzo drobną, miałką z malutkimi ziarenkami)
*kawa mielona
*olej kokosowy
**opcjonalnie olejek zapachowy (ja wybrałam zapach kokosowy)
Sprzęt:
miseczka do mieszania składników
łyżka stołowa
szpatułka do wygarnięcia
pojemniczek na gotowy peeling
Odmierzamy 2 łyżki soli oraz 2 łyżki cukru.
Dodajemy czubatą łyżkę mielonej kawy.
Mieszamy.
Dodajemy półtorej łyżki oleju kokosowego i kilka kropli olejku zapachowego.
Bardzo dokładnie mieszamy.
Przekładamy do zamykanego pojemnika.
Gotowe :)
Olej kokosowy jest gęsty i w temperaturze pokojowej ma formę stałą. Peeling nie będzie dzieki temu przeciekał nam przez palce podczas nabierania.
Scrub ma właściwości nawilżające i po wyjściu spod prysznica nie musimy dodatkowo używać balsamów czy maseł do ciała.
Zdjęcia sponsorował ajfon i nie jestem z nich na 100% dumna..
Nic to.. Aparat jest w serwisie i mam nadzieję, że uda się go przywrócić do stanu używalności i że jego trud nie skończon jeszcze ;)
Buziaki!
Thursday, July 18, 2013
ogólny zarys robienia mydła metodą 'na zimno' DIY
Od kilku miesięcy mam na komputerze materiał zdjęciowy, który czekał na publikację. Prawdę mówiąc na początku chciałam, żeby był to tutorial DIY mydła metodą 'na zimno' ale pod koniec robienia mydła rzeczy zaczęły dziać się zbyt szybko i nie udało mi się udokumentować końcówki całej zabawy.
Profesjonalna strona mojej osobowości wzbrania się przed nazwaniem tego tutorialem, dlatego nazwałam materiał zdjęciowy 'ogólnym zarysem'.
Obiecuję, że postaram się zrobić tutorial krok po kroku. Z innym przepisem (takim, z którego mydło nie stężeje za szybko i będę miała wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić zdjęcia).
We wcześniejszych postach możecie znaleźć wiadomości na temat sprzętu oraz materiałów potrzebnych do robienia mydła oraz zapoznać się z metodą robienia mydła typu 'melt and pour'.
Wszystkie zdjęcia i mydła są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie jest to 100% tutorial więc proszę nie traktujcie tego jak materiał do nauki- niech to będzie jedynie zapoznanie się z procesem powstawania mydła metodą 'na zimno'.
Postanowiłam zrobić mydło, w przepisie którego jest tylko jeden rodzaj tłuszczu. Bardzo popularny w USA vegetable shortening, czyli gęsty, biały smalcowaty tłuszcz roślinny używany w celach spożywczych. Do mydła dodałam akcenty kolorystyczne w postaci kawałków fioletowego, drobno pociętego mydła glicerynowego oraz lawendowy olejek zapachowy.
W tym momencie odłożyłam aparat i wsypałam glicerynowe kawałeczki mydła po czym dokładnie wymieszałam wszystko drewnianą łyżką. Przełożyłam na pół zastygniętą masę do formy i ozdobiłam górę.
Tak w wielkim skrócie wygląda proces robienia mydła metodą 'na zimno'.
W najbliższym czasie muszę się ogarnąć i kiedy tylko będę miała możliwości sprzętowe przygotuję szczegółowy zdjęciowy tutoral razem z przepisem i wszystkimi krokami oraz detalami.
Buziaki!
Profesjonalna strona mojej osobowości wzbrania się przed nazwaniem tego tutorialem, dlatego nazwałam materiał zdjęciowy 'ogólnym zarysem'.
Obiecuję, że postaram się zrobić tutorial krok po kroku. Z innym przepisem (takim, z którego mydło nie stężeje za szybko i będę miała wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić zdjęcia).
We wcześniejszych postach możecie znaleźć wiadomości na temat sprzętu oraz materiałów potrzebnych do robienia mydła oraz zapoznać się z metodą robienia mydła typu 'melt and pour'.
Wszystkie zdjęcia i mydła są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie jest to 100% tutorial więc proszę nie traktujcie tego jak materiał do nauki- niech to będzie jedynie zapoznanie się z procesem powstawania mydła metodą 'na zimno'.
Postanowiłam zrobić mydło, w przepisie którego jest tylko jeden rodzaj tłuszczu. Bardzo popularny w USA vegetable shortening, czyli gęsty, biały smalcowaty tłuszcz roślinny używany w celach spożywczych. Do mydła dodałam akcenty kolorystyczne w postaci kawałków fioletowego, drobno pociętego mydła glicerynowego oraz lawendowy olejek zapachowy.
| do zrobienia ozdobnych detali potrzebujemy bazy glicerynowej, barwnika i olejku zapachowego |
| bazę pokroiłam na małe kawałeczki i włożyłam do żaroodpornego naczynia |
| dolałam fioletowy barwnik |
| oraz zapachowy olejek lawendowy |
| jedna łyżka stołowa olejku na takie małe naczynie wystarczy w zupełności |
| podczas gdy baza glicerynowa topi się w mikrofalówce albo kąpieli wodnej- przygotowujemy formy ja wybrałam podłużne foremki na kostki do lodu |
| sprawdzamy czy cała masa równomiernie się roztopiła |
| jeśli nie, mieszamy dopóki wszystkie kawałki się rozpuszczą |
| przelewam mydło do foremek (zawsze mam w zanadrzu dodatkowe foremki, w razie gdyby było za dużo bazy i za mało miejsca w docelowych foremkach) |
| odstawiamy do stężenia |
| po wyjęciu mydła z foremek oczyszczamy z nierówności i małych 'zadziorków' |
| po czym kroimy paski mydła na małe kawałeczki i odkładamy na bok |
| zaczynamy robić mydło właściwe: potrzebne nam będą grube gumowe rękawiczki (ja znalazłam prawą różową i lewą zieloną ;) woda, tłuszcz i czysty wodorotlenek sodu (NaOH) |
| tłuszcz wygląda jak puszysty, biały, bezzapachowy smalec roślinny |
| do akcji wkroczy później blender |
| niezbędna jest waga z jak najdokładniejszą skalą jaką uda Wam się znaleźć |
| odmierzamy dokładną ilość tłuszczu |
| i przekładamy go do garnka albo innego naczynia, w którym będziemy go topić |
| na jak najmniejszym ogniu wolno topimy tluszcz nie chcemy podgrzać go za mocno, bo tak czy inaczej trzeba będzie go studzić do odpowiedniej temperatury |
| i w tym momencie wkracza kolejny niezbędny przyjaciel czyli termometr spożywczy (mój jest w wersji cukierniczej) |
| dążymy do tego, żeby i tłuszcz i roztwór NaOH z wodą były w tej samej temperaturze wynoszącej około 100-110 stopni F |
| do studzenia używam zlewu wypełnionego zimną wodą- dodatkowo wrzucam do niej lód (tym razem miałam tylko lód z zamrożonymi w środku kawałkami cytryny- idealny do napojów ;) |
| podczas gdy tłuszcz się ochładzał zabrałam się za kolejną część pracy |
| ubrałam grube rękawice i odmierzyłam odpowiednią ilość NaOH |
| wsypałam go do umytego wcześniej zaroodpornego naczynia |
| potem odmierzyłam wodę i połączyłam razem z wodorotlenkiem sodu |
| kiedy tłuszcz i roztwór zasady sodowej są w takiej samej temperaturze- wlewamy zasadę do garnka z tłuszczem i delikatnie łączymy trzepaczką albo drewnianą łyżką |
| tak udekorowane mydło odstawiłam na dobę w ciemne, ciepłe miejsce |
| po upłynięciu doby wyjęłam mydło z formy |
| i pokroiłam na kostki :) |
| czy nie wygląda ciekawie? |
| mi się podoba :) |
W najbliższym czasie muszę się ogarnąć i kiedy tylko będę miała możliwości sprzętowe przygotuję szczegółowy zdjęciowy tutoral razem z przepisem i wszystkimi krokami oraz detalami.
Buziaki!
Monday, July 15, 2013
co słychać u mydełek?
Kilka dni temu zrobiłam mydła metodą na zimno (cold process soap). Wykorzystałam nowy przepis zawierający olej kokosowy, olej palmowy, oliwę z oliwek oraz masło shea. Wszystkie tłuszcze użyte w tym przepisie są stosunkowo miękkie, dlatego mydło potrzebowało więcej czasu na odpoczynek po wyjęciu z form.
Zaraz po wyjęciu mydła z form, było ono miękkie i plastyczne. Bałam się je kroić, bo prawdopodobnie zachowałoby się jak ser topioy (duże kawałki mydła przyklejałyby się do ostrza)
Dzisiaj, po 4 dniach zdecydowałam się pokroić oba rodzaje mydła w kostki.
Mój apartat postanowił się zbuntować i popsuć.. Bardzo mnie tym zasmucił.
Jak widzicie, ostatnie zdjęcia były robione telefonem. Ehhhh..
Dopóki nie uda się:
a) naprawić buntownika
b) kupić następcę
na blogu będą pojawiały się zdjęcia robione telefonem.. Także tego.
Nastaje era ajfon miksów ;)
Buziaki!
Zaraz po wyjęciu mydła z form, było ono miękkie i plastyczne. Bałam się je kroić, bo prawdopodobnie zachowałoby się jak ser topioy (duże kawałki mydła przyklejałyby się do ostrza)
| to, że mydło jeszcze nie jest gotowe, najlepiej widać na przykładzie różowego torcika (środek jest półprzejrzysty) |
| wyjęłam oba mydła z form i odłożyłam na 4 dodatkowe dni odpoczynku (w drugiej dobie przełożyłam mydła 'do góry nogami' żeby druga strona też spokojnie wyschła) |
| cytrusowe z bliska |
| kwiatowe z bliska |
| <3 |
Dzisiaj, po 4 dniach zdecydowałam się pokroić oba rodzaje mydła w kostki.
![]() |
| mydło cytrusowe po przekrojeniu (widać delikatne przejścia kolorów) |
![]() |
| mydło kwiatowe po przekrojeniu (bardziej widoczne jest przejście pomiędzy kolorami) |
![]() |
| :) |
![]() |
| cieszę się, że poczekałam te dodatkowe dni- mydło pokroiłam bez problemów i brzydkich niespodzianek |
![]() |
| według mnie prezentuje się cudnie :) |
![]() |
| teraz trzeba poczekać około 4 tygodnie i mydełka będą bezpieczne dla skóry :) |
Jak widzicie, ostatnie zdjęcia były robione telefonem. Ehhhh..
Dopóki nie uda się:
a) naprawić buntownika
b) kupić następcę
na blogu będą pojawiały się zdjęcia robione telefonem.. Także tego.
Nastaje era ajfon miksów ;)
Buziaki!
Subscribe to:
Posts (Atom)















