Thursday, February 21, 2013

O niebieskiej sukience

Dzisiejszy post nie miał być o niebieskiej sukience. 


Mało tego- nie miałam zamiaru pisać dzisiaj o żadnej sukience. Miałam w planach pokazać Wam jak wyglądają ulice Long Beach (miasta w którym mieszkam) z perspektywy kierowcy. 
Zastanawiałam się gdzie pojechać, żeby pokazać Wam jak najwięcej. Przypomniało mi się, że mam do oddania nadwyżkę koralików z ostatniej wizyty w Michaelsie (kupiłam za dużo perełek i wiem, że gdybym je zostawiła 'na później' leżałyby miesiącami i w końcu i tak nic bym z nich nie zrobiła)
Zdecydowałam, że pojadę do Lakewood Mall, w którym jest mój najbliższy Michaels. Lakewood to miasto a Mall to duże centrum handlowe (tak jak galeria w Polsce). 
Postanowiłam, że będę robić zdjęcia podczas czekania na czerwonych światłach po drodze. Jak się pewnie domyślacie, trafiałam przeważnie na zielone światła, i cały mój misterny plan poszedł... ..
Mam wprawdzie kilka zdjęć, ale szału nie ma.. ;) Nie ukrywam, że było to też stresujące, bo tutaj nawet za trzymanie telefonu w ręku za kierownicą grożą wysokie mandaciska, około $250-$300 
'Phone it one hand- ticket in the other' (telefon w jednym ręku- mandat w drugim) to kalifornijskie hasło przeciw używaniu telefonów podczas jazdy.

Po ogarnięciu spraw w Michaelsie, przypomniało mi się, że w Lakewood Mall jest sklep, do którego zapałałam ostatnio wielką sympatią. Nordstrom rack (outlet trochę wyższej klasy niż np. ROSS)

Zanim wylądujemy w przymierzalni w Nordstromie pokażę Wam zdjęcia z ulic Long Beach.

 Chevrolet Camaro :)
lubię jeździć za takimi samochodami, bo jest duże prawdopodobieństwo, że nie będą się wlec jak żółwie ;)

ten jechał całkiem przyzwoicie :)

tutaj roboty drogowe nie ciągną się tygodniami- czasami kilka godzin, czasami kilka dni- nie dłużej

 zawsze jeżdżę z moim misiem na pasie :) jest zbawienny w cieplejsze dni, kiedy nie noszę kurtki i pas strasznie wbija się w szyję..


tak mam jak świeci słońce :)

 

aż bałam się zrobić temu panu zdjęcie (jakby na mnie spojrzał, to pewnie zsunęłabym się między pedały ;)


żeby nie było, że to podczas jazdy ;) na liczniku zero mil na godzinę :D (czerwone światło niespodziewanie szybko zmieniło się na zielone ;)


w międzyczasie się rozchmurzyło (już dawno się nauczyłam, że wychodząc z domu w całkiem pochmurny dzień trzeba brać ze sobą okulary przeciwsłoneczne, bo najprawdopodobniej się rozpogodzi)

 Lakewood Mall

Nordstrom!

Do sklepu pojechałam z myślą o kupieniu sobie czegoś z długim rękawem. Swetra, bluzy, koszulki- czegoś ciepłego. Nic mnie nie zachwyciło. Już chciałam wychodzić, ale pomyślałam, że dawno nie oglądałam sukienek :)
Było kilka ciekawych, więc wybrałam te, które najbardziej wpadły mi w oko, i poszłam mierzyć :)

jeszcze przed mierzeniem :)
moja ulubiona kurtałka z Polski :) jeszcze kilka tygodni temu się w niej całkowicie nie dopinałam :D wzięłam się za siebie i proszę :) można? można!


sukienki, które mierzyłam


zwiewna czarna odcinana w talii


kremowa 'kornkowa' odcinana w talii


niebieska, która na wieszaku wyglądała niezbyt atrakcyjnie (spodobały mi się rękawki i detal przy dekolcie- dlatego zdecydowałam się ją zmierzyć)


zwiewna różowa odcinana w talii

Kremowa koronkowa po zmierzeniu nie zasłużyła na dalszą uwagę ;)
Dwie zwiewne odcinane w talii miały dokładnie taki sam fason ale różne kolory.
Wyglądałam w nich tak:

Góra OK, ale długość nie moja :) Mam pulchne kolana :) i nie za bardzo lubię je prezentować. Gdyby sukieni były dłuższe (chociażby do kolan), pewnie bym sobie którąś sprawiła :)

Czas na gwiazdę posta:


Zakochałam się w niej od pierwszego zmierzenia :)
Cudny dekolt, świetnie dopasowana..

Długość zdecydowanie lepsza niż w czarnej i różowej :)


Kolor chabrowy- lubię :)

Nie zastanawiałam się długo, zważywszy, że cena nie mogła być już chyba lepsza.

Tak wyglądają zdjęcia, które zrobiłam po powrocie do domu:



nie słyszałam o tej marce wcześniej (być może jest to jedna z wewnętrznych nordstromowych marek)

I na koniec cena :D
ze $118 na $17.70 plus podatek
yeah!
$100,30 oszczędności :)
to lubię!

Na koniec napiszę, że nie orientuję się w tym, co będzie modne w tym sezonie. Najzwyczajniej w świecie mnie to aż tak nie interesuje, a tym bardziej nie wpływa na moje decyzje zakupowe :) 
Z obserwacji wiem, że bardzo można się skrzywdzić (wizerunkowo) ślepo podążając za trendami. Nie jest sztuką kupić sobie modną rzecz/rzeczy na jeden sezon (a potem zastanawiać się co z nią/nimi zrobić- bo np. wąsy i sowy już są niemodne, a na ich miejsce wskoczyły listki, gwiazdki, kocie pipki i skórzane legginsy)
Najważniejsze to wiedzieć w czym się najkorzystniej wygląda i kupować rzeczy ponadczasowe.

Buziaki!


24 comments:

  1. Świetnie się układa sukieneczka:) i chyba kolor taki Twój:)
    dziwnie się ogląda takie palemki jak tu zimnica i śniegi:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję :*
      kolor taki troszkę naciągany mój ;) (ale dobrze się w nim czuję) wolę raczej fiolet, róż albo koral :)
      mi już się te palmy trochę wtopiły w krajobraz :) ledwo na nie zwracam uwagę..

      Delete
  2. Bardzo ładnie się w niej prezentujesz :)
    W tej czarnej też mi się bardzo podobasz.
    I jeszcze końcówka wpisu - jestem na tak!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :)
      Końcówka wpisu powinna być oczywista dla wszystkich dziewczyn :) Cieszę się, że przynajmniej dla niektórych jest :)
      Buziak!

      Delete
  3. Wow, wyglądasz świetnie, a zdjęcia super :)

    ReplyDelete
  4. sukieneczki pierwsza klasa. Przygarnęłabym wszystkie;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też :) Gdyby były odrobinkę dłuższe :)

      Delete
  5. cudowna sukienka, ale mi najbardziej przypadł do gustu pan w kasku :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie chciałabym pana w kasku spotkać po ciemku na drodze ;)

      Delete
  6. Fason sukienki nie w moim guście, ale mam zbliżoną w takim samym kolorze i uważam go za piękny, niesamowicie odcień :) Za to te ulice - uwielbiam się gapić na takie zdjęcia, chciałabym je kiedyś zobaczyć na własne oczy :)

    ReplyDelete
  7. sukienka boska!
    ale Ty jesteś szczuplutka size:4!!!
    Ja przy latach świwtności kupowałam size:2 lub 3;)))
    ale to dawno temu i nieprawda.teraz d...pa jak szafa trzydrzwiowa,albo i lepiej i wzięłam się za siebie,bo w maju wesele brata a tu niewiele co waga w dół...

    ReplyDelete
    Replies
    1. niedawno była size 8 ;) serio serio. Wzięłam się za siebie porządnie i są efekty :D
      WOW rozmiar 2/3. Patyczaku.

      Delete
    2. napisałam w latach świetności...które są za mną niestety...ale ubrania w workach czekają na lepsze czasy hehehe
      teraz to jak nic 8-mka ze mnie , prawie jak rozmiar buta, bo noszę amerykańskie 8,5 :)))

      Delete
    3. Tak czy inaczej patyczak ;)
      Ja nigdy nie dobiłam do 2 :) Może kiedyś było 3/4..

      Delete
  8. W tej niebieskie wyglądasz R E W E L A C Y J N I E !!! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) Rewelacyjnie się w niej czuję :)

      Delete
  9. Hej, właśnie "odkryłam" twojego bloga i bardzo mi się spodobał, jako, że sama mieszkałam w USA przez pewien czas aż się rozmarzyłam na moment i zatęskniłam :) Zainteresowało mnie zdjęcie znaczków z listu od Twoich rodziców. Czy nazwa miejscowości na pieczątkach to twoje rodzinne miasteczko ? Jeżeli tak to niesamowity zbieg okoliczności bo właśnie stąd do Ciebie piszę :)
    pozdrawiam !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej :)
      Jestem z Gryfina :D
      Miło spotkać tu kogoś ze swoich rodzinnych stron.
      Ciekawa jestem, czy znamy się osobiście (a może z widzenia?) :)
      Gdzie mieszkałaś w US?

      Delete
    2. haha no widzisz, ja też jestem z Gryfina :D
      Ja nie kojarzę Ciebie z twarzy także prawdopodobnie nie ale wszystko jest możliwe :)
      W stanach mieszkałam w Atlancie, teraz jestem znowu tutaj ale marzy mi się powrót. Zapraszam do siebie na bloga, jak już mówiłam twój wywołał we mnie wielką tęsknotę :)
      Pozdrawiam !

      Delete
    3. Zaraz zajrzę do Ciebie :)
      Ostatnio tylko utwierzam się w przekonaniu, że jednak świat jest mały ;)
      Nie byłam w Georgii.. Właściwie ograniczyliśmy się tylko do Kalifornii..

      Zapraszam częściej :)

      Delete

Dziękuję za każdy komentarz.
Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

Cenię sobie konstruktywną i solidnie argumentowaną krytykę. Lubię komplementy ;)

Pamiętaj, wszystko co kiedyś powiesz i napiszesz- prędzej czy później okrąży świat i do Ciebie wróci. Wykorzystaj to mądrze. Szanuj swój i mój czas.

Wszystkie anonimowe komentarze, które są złośliwe i obraźliwe będę traktowała jako spam.

Buziak!