Wednesday, April 17, 2013

Jedzenie w USA. Post na pokuszenie ;)

Temat przyjemny i odrobinę niebezpieczny.. ;)
Na początku powiem, że gotuję w domu. Tutaj w USA jest to raczej rzadko spotykane. Większość ludzi je poza domem, i na każdym niemal kroku jest fast food albo restauracja.
Różnica między jedzeniem polskim a amerykańskim jest gigantyczna. Zaczynając od składników, poprzez proces przygotowania, cenę i dostępność na wielkości porcji kończąc.
Jedzenie typowo amerykańskie jest zabójcze. Składniki z jakich jest przygotowywane powodują u mnie smutek.. Od dawna zrezygnowaliśmy z restauracji typu Dennis, IHOP, Norms, Ruby's (jedzenie typu: grube naleśniki z syropem klonowym, kanapki na zimno z białego puchatego tostowego chleba, 'tłuczone' ziemniaki z proszku z sosem z torebki, hamburgery w sztucznych bułach z białej mąki, hektolitry cukrowatych napojów gazowanych i inne atrakcje tego typu oraz wszechobecny cukier, cukier, cukier, cukier... amerykanie niemalże do wszytskiego dosypują cukier..)

Żeby rozjaśnić sytuację mojego osobistego i totalnie subiektywnego postrzegania jedzenia już w tym miejscu zaznaczę, że pojęcie kalorii jest dla mnie zupełnie bezużyteczne. Nie wierzę, że 'taka i taka ilość kalorii spowoduje że przytyjesz a taka i taka, że schudniesz'. Bum! Już nie raz sama na sobie się przekonałam, że 'ilość dostarczanych kalorii organizmowi' to totalna bzdura i nie ma nic wspólnego z tyciem i chudnięciem jeśli zależy nam na długoterminowych efektach.
W co w takim razie wierzę? W Indeks Glikemiczny i Ładunek Glikemiczny . Jeśli macie ochotę poczytać o Indeksie Glikemicznym bardzo gorąco polecam książkę Michaela Montignaca 'Jeść aby schudnąć'. To nie jest dieta. To metoda polegająca na całkowitej zmianie sposobu odżywiania.
Ciocia Wiki tak przedstawia Metodę Montignaca *klik* 

Wierzcie lub nie :)
Szanuję Wasze kalorie, uszanujcie mój Indeks Glikemiczny :D

Większość gotowego amerykańskiego jedzenia ma skandalicznie wysoki indeks glikemiczny (mrożonki, zestawy obiadowe do odgrzania w mikrofalówce, ciepłe porcje obiadowe przygotowane przez sklep na szybki lancz w samochodzie, obowiązkowe desery po każdym posiłku i nieodłączne przekąski). Omijamy je szerokim łukiem.
Na co dzień kupuję świeże produkty w meksykańskim markecie. Owoce, warzywa i mięso jest bardzo podbne do tego, które można znaleźć w Polsce. Cudne pachnące obtłuczone jabłuszka ;) banany prosto z bananowego krzaczora, borówki i pieczarki z odrobiną nawozu ^^. Z drugiej strony jest sklep amerykański, w którym są fantastycznie piękne błyszczące owoce, gigantyczne warzywa i truskawki jak z katalogu truskawek ;) Dopiero po pierwszym gryzie jabłka uderza nas bezsmakowość i wodnistość.. Nawet nie zaczynam tematu 'organiczności' niektórych produktów..

Ale dzisiaj nie o tym przecież :)
Dzisiaj o naszych małych grzeszkach, na które pozwalamy sobie mniej więcej raz na dwa tygodnie.
Jak już powiedziałam wcześniej- nie interesuje nas kuchnia amerykańska. W naszym domu królują trzy kuchnie z trzech różnych miejsc na świecie. Meksyk, Chiny, Włochy. Mamy swoje ulubione restauracyjki i fast foody, które serwują nasze ulubione przysmaki :)

Meksyk
moja najukochańsza kuchnia ostatnich miesięcy. Lubię dużo i na ostro (jakkolwiek to brzmi ;)
W części Kalifornii w której mieszkamy w prawie wszystkich meksykańskich małych restauracjach kucharzami są meksykanie, którzy gotują jedzenie według przepisów swoich mam i babć. Jedzenie jest wyborne. Uwielbiam.

po złożeniu zamówienia w meksykańskiej knajpce zawsze dostajemy koszyk z domowymi, cieplutkimi kukurydzianymi nacho chips i mała miseczkę z ostrą salsą ze świeżych pomidorów, cebuli, kolendry i papryczek jalapeño

takie czekanie na danie główne to sama przyjemność
mniam
przy okazji można nauczyć się kilku słówek po hiszpańsku
ulubioną meksykańską potrawą mojego męża jest fajitas czyli mięso smażone z papryką, cebulą i przyprawami podawane na mega gorącej żeliwnej patelni, tortille z mąki kukurydzianej i mega talerz z ryżem, fasolą, guacamole, serem i kwaśną śmietaną (porcje są gigantyczne)
ja zazwyczaj zamawiam burrito z kurczakiem, które podawane jest z ryżem, fasolą, guacamole, warzywami (surówką), kwaśną śmietaną i serem

porcje sią megaśne
Omnomnomnomnom
połowa porcji to dla mnie maksymalna ilość, którą zmieszczę w brzuszku (zawsze dostaję opakowanie, w które pakuję pozostałą połowę mojej porcji i mam pyszny lanczyk albo obiadek następnego dnia)
Mój mąż jest dużym chłopcem (prawie dwa metry ;) więc rozprawia się ze wszystkim co dostanie na talerzu za jednym posiedzeniem :D

Chiny

Po pierwszym kontakcie z chińskim jedzeniem w USA zrozumiałam, że przez całe życie w Polsce byłam oszukiwana.. Chińskie jedzenie to nie jest glutowaty sos z dosypaną mąką ziemniaczaną. To nie są ciemne grzybki mun pokrojone w drobne paseczki i dorzucone do miksu mrożonych wrzyw, które podgrzewa się na patelni.. To również nie są 'restauracje chińskie' prowadzone przez i zatrudniające polaków w kuchni.. Może macie to szczęście i w Waszej okolicy są miejsca gdzie w chińskich restauracjach gotują chińczycy, a właściciele dają im wolną rękę w interpretacji przepisów.. Ja nie miałam. W moim mieście w Polsce większość jara się 'chińską restauracją' z glutowatym sosem z mąki ziemniaczanej i grzybkami mun w każdej potrawie.. Cóż.. teraz już wiem.. :D

typowe zamówienia naszej trójki
mój mąż wybiera makaron chiński chow mein z kiełkami i warzywami (niepowtarzalny rewelacyjny smak) oraz wieprzowinę w sosie BBQ i skrzydełka na ostro w płatkach papryczek chilli
moim wyborem jest zazwyczaj ciemny ryż zasmażany z jajkiem  i szczypiorkiem oraz mój ulubiony kurczak z półsurową  fasolką szparagową i kurczak na ostro z orzeszkami ziemnymi (moim kurczakiem z fasolką dzielę się zawsze z Dzieciną)
osobno bierzemy małą porcję ryżu albo chow mein zależnie od tego na co Dziecinka ma ochotę
mężowe jedzonko
kasiowo- dziecinkowe jedzonko
dodatkowo zawsze dostaje się kilka rodzajów ostrych sosów i sos sojowy w jednorazowych saszetkach
chrupiąca półsurowa fasolka ^^

kurczaczek
(na potrzeby posta opanowałam jedzenie pałeczkami lewą ręką ^^ bo prawą zawsze robię zdjęcia)
chińskie jedzenie jemy od zawsze pałeczkami

tyle zazwyczaj zostaje z mojej porcji na następny dzień :D
Włochy

Kolejną ulubioną kuchnią naszej rodzinki jest kuchnia włoska. Mamy swoją ukochaną włoską restaurację w Bay Area w Stockton (około 600 kilometrów od Los Angeles) Jak jesteśmy w pobliżu, zawsze ale to zawsze znajdujemy czas, żeby zjeść tam miły obiad. Miejsce nazywa się Eddie's Pizza i znaleźliśmy tam najlepszą pizzę jaką tylko można sobie wyobrazić (podawaną z robionym na miejscu najlepszym na świecie sosem czosnkowym na gęstej świeżej śmietanie). Od lat jest ten sam kucharz, ten sam przepis na ciasto, ten sam smak. Najlepszym dowodem wysokiej jakości jedzenia w Eddie's jest to, że w tej chwili mają juz 4 lokalizacje w Stockton i okolicach :)
Miarą dobrej pizzy jest dla mnie to, że jak wezmę w rękę jej kawałek i trzymam go za sam brzeg- to ten kawałek nie 'więdnie' w sensie nie opada smutno gubiąc przy okazji wszystkie dodatki które na sobie ma.
Oprócz pizzy uwielbiamy makaron z sosem alfredo i kurczakiem posypanym tartym parmezanem, kanapkę z kulkami mięsnymi w sosie pomidorowym (meatball marinara) i kanapkę z wołowiną i zapiekanym serem mozarella (philly cheese steak).

Bardzo żałuję, że nie mam zdjęć eddisowej pizzy.. Jak następnym razem będziemy w Stockton zrobę kilka zdjęć i poświęcę im osobnego posta.

Mam zdjęcia innej pizzy :)
W ubiegły weekend zamówiliśmy najnowszy wynalazek pizzowy z Pizza Hut.

;D 

pizza z brzegami jak płatki kwiatka wypełnionymi serem 
mega rozkosz dla podniebienia
(przeważnie z Pizza Hut wybieramy pizzę hawajską ;)
Oficjalnie obśliniona kończę moje jedzeniowe wywody.. (wiedziałam, że tak się skończy.. jest u mnie godzina 21 i patrząc na wszystkie zdjęcia z tego posta sprowokowałam u siebie wilczy apetyt..) Cóż brzuszku, musisz poczekać do rana na śniadanie ;)

A Wy macie swoje ulubione potrawy z odległych części świata?

Buziaki!

42 comments:

  1. Dostałam ślinotoku na widok tego całego meksykańskiego jedzonka! :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. to tak jak ja :)
      za każdym razem ;)

      Delete
  2. Kiedyś bardzo bliska była mi kuchnia włoska, ale od kilku lat jestem miłośniczką kuchni azjatyckiej. Wszyskie noodles, sushi mogłabym jeśli codziennie. Nawet dziś gotuję wonton w rosołku :)
    Bardzo też lubię kuchnię meksykańską. ^^
    Ostatnio odkryliśmy genialną restaurację z kuchnią izraelską a w zasadzie bardziej bliskowschodnią. Rezultatem tego jest moczona wczoraj cieciorka, z której dziś powstanie hummus :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kuchnia azjatycka jest super ❤
      Omg omg omg daj koniecznie znać gdzie ta genialna izraelska bliskowschodnia restauracja ^^
      Jedyna warta grzechu restauracja w Szczecinie to według mnie Bombay (tylko ceny kosmiczne niestety)

      Delete
    2. Hamsa w Krakowie na Szerokiej :)
      Bombay w Szczecinie też bardzo lubię, a najbardziej tęsknię za ich jogurtowym czymś (dipem?) z miętą mmmmmmm :))
      zrobiłaś mi smak na kuchnię hinduską, chyba muszę coś ugotować :)))

      Delete
    3. Oj, jak w Krk to daleko ;) Myślałam, że gdzieś w okolicach Szczecina :D
      Mmmmmm :) dip jogurtowy ^^

      Delete
    4. jak lubicie Bombay to z pewnością przypadnie Wam nowootwarta restauracja Buddha w Szczecinie, której właścicielem jest syn pani która ma bombay.
      http://www.facebook.com/Buddharestaurantszczecin

      Delete
  3. Ale mi narobiłaś smaczku tym postem :) Przepysznie to wszystko wygląda :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest przepyszne i pysznie wygląda :)

      Delete
  4. oj, ja też poznałam w UK smak prawdziwej chińszczyzny. chyba moja ulubiona kuchnia :)

    kiedy mieszkałam w Gdańsku, często zaglądałam do Galerii Bałtyckiej - jest tam tajska restauracja z kucharzami z tego kraju. to jedzenie też było pyszne :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. to stara prawda, że najlepiej z kuchnią danego kraju radzą sobie jego rdzenni mieszkańcy z przepisami swoich mam i babć :D

      Delete
  5. Nooo dzięki, to niczym odwet za mój post z wielkanocnym żarełkiem, który u Ciebie pokazał się w nocy :) U mnie teraz 20 i jestem po dietetycznej kolacji, ojej ;) Ja się kieruję kaloriami, choć IG coraz bardziej mnie woła, bym go spróbowała. Z tym, że mam taki swój trochę własny system z tymi kaloriami i na podstawie mojej, pewnie dość nikłej, wiedzy rozróżniam sobie też dobre i złe kalorie. Kilka lat temu się u mnie takie podejście sprawdziło i ładnie zleciałam z wagi, teraz już prawie dwa tygodnie znów próbuję i zobaczymy, jak będzie. W między czasie na pewno muszę poczytać o tym IG, a powiedz czy polecisz jakąś stronę, która będzie działać na zasadzie tabeli kalorii? W sensie jakaś strona z bazą danych i podanym IG?
    No dobra, a co do postu, to w UK też jest okropne jedzenie wg mnie. Za to można zjeść prawdziwy kebab z jagnięciny, który uwielbiam. Pierwszy raz jadłam taki w Berlinie, w tureckiej dzielnicy i miałam podobnie, jak ty z chińskim jedzeniem, bo okazało się, że kebab to nie wielka biała buła z tłustym mięsem i kilogramem kapusty. Jak się zrezygnuje z sosów na bazie majonezów, to można go uznać za naprawdę mało szkodliwe danie. W Berlinie podawali do tego skromnego kebaba jeszcze własnej roboty jogurt/kefir i po dziś dzień ślinię się w myślach do tej kombinacji...
    Co do chińszczyzny, to ja miałam w swoim mieście okazje jeść z dość prawdziwej knajpy, choć dokładnie chyba to był Wietnamczyk, ale ja po prostu nie lubię tej kuchni, jako jednej z nielicznych. Uwielbiam pizzę, ale ciężko mi trafić na taką, którą ja uważam za właściwą. Dla mnie taka jak ta z Pizza Hut jest na nie. Lubię taką bardziej we włoskim stylu, dlatego bardzo jestem ciekawa tej z Eddie's, będę czekać, aż uda się Wam tam wybrać :) A ten motyw z "wiednięciem" widziałam w Kuchennych Rewolucja i Magda Gessler mówiła, że właśnie po tym się poznaje dobrą i przede wszystkim nie mrożoną pizzę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tabele IG można znaleźć między innymi tutaj:
      http://dietamm.com/indeks-glikemiczny
      albo tutaj wpisując nazwy jedzonka
      http://www.montignac.com/pl/szukaj-specyficznego-indeksu-glikemicznego/
      Najlepiej jedna przeczytać książkę, która jest napisana rewelacyjnym jężykiem. Wszystko jest świetnie wytłumaczone i ma sens.

      Tak jak pisałam wyżej, najlepiej z kuchnią danego kraju radzą sobie jego rdzenni mieszkańcy z przepisami swoich mam i babć..

      Mam nadzieję, że już niedługo zawitamy do Stockton do Eddie's :)
      Intuicyjnie ogarniałam temat nie więdnięcia porządnej pizzy :) znaczy się coś w tym sposobie jest ;)

      Delete
    2. Ok, dzięki super :) Zapoznam się z tabelkami, a jak przekonam się, że to coś dla mnie, to na pewno skuszę się też na książkę :) Chyba, że mi połówka ją znajdzie w postaci e-booka, to co mi szkodzi :)

      Delete
    3. Jasne :) nie ma za co :)
      Powodzenia!

      Delete
  6. Chińskie jedzenie <3 jest prawie 21 a ja zastanawiam się co zjeść i gdzie to zdobyć. trzeba było uprzedzić na samym początku, że będzie tak smacznie/

    ReplyDelete
    Replies
    1. W kolejnych postach będę uprzedzać :D

      Delete
  7. Ale mi narobiłaś smaka :))) ale dobrze, że jestem po wybornej kolacji.

    Chińszczyznę uwielbiam, miałam szczęście trafić na wybornie przyrządzaną w PL i teraz w UK mam obok domu kilka miejsc, gdzie jest rozpusta dla podniebienia.
    Lubię kuchnię angielską, bo mają wiele świetnych rzeczy, ale trzeba wiedzieć i poznać pewne tajniki. Jak w każdej innej kuchni :)

    Idę poczytać o Indeksach Glikemicznych :)

    Pysznie było dzisiaj u Ciebie :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sobie też narobiłam.. Ale na szczęście sie nie skusiłam na nic, tylko grzecznie poczekałam do śniadanka.
      Ale masz świetnie, że wokół Twojego domu jest kilka super miejsc jedzeniowych.

      Koniecznie ogarnij IG :) Warto. Ja nie żałuję, mało tego przynosi mi to same korzyści :D

      Pysznie jak nigdy ;) pierwszy jedzeniowy post.. Jestem zdumiona zainteresowaniem i ilością wejść ;)

      Cmok!

      Delete
    2. ten wybór doceniamy szczególnie kiedy nikomu nie chce się gotować ;) choć mój mąż szaleje na punkcie mojej kuchni, a sama też odkryłam w sobie niezły potencjał. Dlatego też sama dużo eksperymentuję, podglądam i podpytuję. Niektóre rzeczy wychodzą, inne nie ;) Trudno, tak czasem jest.

      Zaczęłam się wczytywać i faktycznie to jest dość prosta sprawa, a może przynieść ogromne korzyści. Nie liczę, że nagle stanę się kruszynką bo na to marne szanse, jednak można lepiej rozplanować nawyki żywieniowe.

      Czasami wrzucam posty Etykieta - Kulinarne wariacje :))i także mnie ogromnie zaskakuje ilość wejść :) Dobrze jest odpocząć od kosmetyków, bo przecież nie tylko nimi człowiek żyje. A ja sama lubię właśnie takie posty :)

      Delete
    3. My już niedługo skorzystamy z codziennych tejkałtów ;) Przed wylotem do PL nie będę miała głowy do gotowania :D

      IG ma sens :D jak nabardziej. Wczytaj się i skorzystaj. Chudnięcie to zazwyczaj 'skutek uboczny' stosowania zasad metody Montignaca :D

      Jedzenie zawsze będzie budziło spore zainteresowanie :) Lubię jedzenie ^^

      Delete
    4. A powiedz, w jakim terminie będziesz w PL? bo coś mi się kołacze, że jakoś maj/czerwiec?

      Także lubię jedzenie, szczególnie dobre i wspaniale podane :) Mam fioła na punkcie smaków. Bardzo pasuje mi także kuchnia węgierska ♥

      Delete
    5. prawie cały maj ♥
      kuchnia węgierska mmmmmm :) ostro papryczkowa

      Delete
  8. OOO żesszzzz orzeszkuuuu - okrutny:)))
    Znam podejście Montingniaca ale z uwagi na fakt że moje ukochane posiłki mają niebezpieczny wysoki poziom radośnie wyparłam wszystko to co przeczytałam i nadal wierzę w kcal (eheh nie żebym liczyła - ale jestem przecież cienka z matmy więc nie muszę:)))
    Uwielbiam indyjskie żarcie i włoskie - ommmm ommm te esencjonalne przyprawy. Pamiętam jak jeszcze nie było w polandzie ani słychu o master chiefach i innych kuchennych rewolucjach był makłowicz i paru innych grubszych panów :D - nie przepadam za nim ale utkwiło mi jak powiedziałam że tak bardzo kocha włoską kuchnię że na własnym pogrzebie chce usłyszeć jadłospis włoski po raz ostani....Oczywiście nie spotkałam się jeszcze w pl z pizza taką jak we Włoszech czy makaronem mmmmmianmiii ... Lubię też owoce morza ale nie mrożone tylko świeże :)) jak gdzieś jestem to bardzo lubie poznawać tubylcze jedzonko ale raczej bezmięsne.. Kiedyś Esy była vege (przez bagatela 10 lat) dalej nie lubię mięsiwa ale zdarza mi się jeść kuraka i ryby .Też się staram gotować w domu z różnym skutkiem ..baaardzo różnym:D Chciałabym kiedyś spróbować prawdziwej chińszczyzny - z meksykańkiego przerażają mnie te sosy :0

    ReplyDelete
    Replies
    1. Orzeszki mają niziutki indeks ;)
      Hue hue hue grubszych panów kojarzę.. a potem wyjachałam i już nie za bardzo wiem co to kuchenne rewolucje i inne atrakcje ;) za to tu w TV tylko o jedzeniu gadaja i nadają, więc swoje wyoglądam.. (a nie! sorki, panią Gessler kojarzę..)
      Podziwiam vege ;) Ja czasem lubię sobie porządne gnacisko obgryźć ;) albo wciągnąć kawał chudego boczusia z ciemnym chlebkiem ^^
      Sosy meksykańskie są meeeeeeeeeega pyszne :D
      A z owoców morza to najbardziej lubię chyba wodorosty i skłidy (kalmary) i suszi dla cieniasów z białym kremowym serkiem ;) i uwielbiam wasabi ❤
      Jak będziesz w pobliżu albo przejazdem to zapraszam Cię na dobrą chińszczyznę :D

      Delete
  9. Ig to ważna sprawa. Wiem o co chodzi, kiedyś się dokształcalam w temacie i jus mniej więcej umiem to ogarnąć. Jedzenie omg teraz jestem taka głodna ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szkoda, że IG nie jest jeszcze zbyt popularne.. Cieszy mnie bardzo każda kolejna osoba, która przyznaje, że o tym słyszała i ogarnia temat ^^
      Opieranie diety na kaloriach to zuo..

      Delete
    2. Co do diety to wracam sobie tu czasami, żeby popatrzeć na jedzonko ooooooooch
      Zjadłam właśnie chałkę z masłem, twarogiem i miodem nomnomnom.. ale pizzę i kurczaczek i tak mogłabym jeszcze gdzieś zmieścić.. ;P

      Delete
  10. woow! ale apetyczna pizza- zglodnialam... :(

    ReplyDelete
  11. ja też uwielbiam buritto-pyszne jest!

    ReplyDelete
  12. masakra co Ty u mnie spowodowałaś po obiedzie ;p
    widzę, że mamy bardzo podobne smaki - z tym że kuchni chińskiej dopiero się uczę i raczkuję i to bardzo - meksykańską i Włoską uwielbiam
    meksykańską prawdziwą znam tylko z własnych prób i dań
    Włoską prawdziwą miałam okazję próbować podczas podróży i to co u nas jest Włoską a tą prawdziwą ma się nijak ;p zwłaszcza Polskie pizze ;p choć smaczne to te prawdziwe dania kuchni Włoskiej powaliły mnie na kolana
    natomiast co od chińskiej kuchni spotkałam się dopiero z jedną (wprawdzie tajską) prawdziwą restauracją serwującą podobne dania :) i przepyszny sojowy makaron na ostro z półsurowymi warzywami - niebo w gębie :)
    reszta jak mówisz ma się nijak niestety ;/
    natomiast pizza hut z tymi brzegami wypełnionymi serem - omnomomomomom :)

    ReplyDelete
  13. Moje ślinianki zaczęły bardzo intensywnie pracować podczas czytania tego posta. Najbardziej czuję się skuszona kuchnią meksykańską, której nigdy nie miałam okazji próbować, i chińską, którą jadłam jedynie w polskim wydaniu. Może kiedyś będę miała okazję skosztować :)

    ReplyDelete
  14. sprawdzilam polecana przez kogos restauracje Bombaj w Szczecinie- w menu napisali ze podaja salatke Coleslaw (!) do kazdego dania glownego.... chcialabym zeby w PL istniala jakas autentyczna kuchnia azjatycka- moja ulubiona - tajska, jak bedzie ktos kiedys w Edynburgu (Szkocja) to polecam restauracje Dusit- niebo w gebie, wszyscy pracownicy sa tajami, i to co oni tam wyprawiaja to po prostu raj w gebie :) ja zwlaszcza polecam dania Panang - moje ulubione :) aha- ceny niestety sa dosc wyoskie, ale sa happy hours w czasie lunchu i mozna za £30 cos fajnego zjesc.

    ReplyDelete
  15. Cat! Super Blog, wlasnie na niego natrafilam przez xbebe18 bloga ;)
    odnosnie pizzy to ja polecam `z zagranicy` ;) pizza najlepsza w Niagara Falls, Antica! to nazwa restauracji. Jakbys kiedykolwiek mialam okazje to super plecam!!!
    supe home made pizza w ich wlasnym dymkowym piecu ;)) supe smaczna
    pzodrowienia z Canada
    Neti

    ReplyDelete
  16. uwielbiam kuchnię chińską, niestety w mojej okolicy nie ma żadnej dobrej knajpki ;/

    ReplyDelete
  17. Przypomniałam sobie jak wyglądała pizza w Pizza Hut we Wrocławiu. To była jakaś pomyłka. Twoja wygląda zupełnie inaczej.

    ReplyDelete
  18. Nie widzę różnicy, w Polsce podobnych restauracji jak i te same dań jest mase, od dawna również sama robię podobne potrawy w domku, zwłaszcza chińszczyznę i meksyki ;)

    ReplyDelete
  19. O matko i jestem głodna. Kiedyś usłyszałam że gotowanie w domu jest droższe od jedzenia na mieście w USA. Czy to jest bliskie prawdy?

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz.
Wasze zdanie jest dla mnie ważne.

Cenię sobie konstruktywną i solidnie argumentowaną krytykę. Lubię komplementy ;)

Pamiętaj, wszystko co kiedyś powiesz i napiszesz- prędzej czy później okrąży świat i do Ciebie wróci. Wykorzystaj to mądrze. Szanuj swój i mój czas.

Wszystkie anonimowe komentarze, które są złośliwe i obraźliwe będę traktowała jako spam.

Buziak!