Showing posts with label mydło. Show all posts
Showing posts with label mydło. Show all posts

Tuesday, October 25, 2016

Saturday, August 22, 2015

szczegóły zamówienia z Bath and Body Works- mydła i nowe żele antybakteryjne

Szczegóły mojego ostatniego zamówienia z BBW.
Jak zawsze starałam się wykorzystać wszystkie dostępne kupony. Użyłam aktualnych ofert ze strony internetowej i połączyłam je ze zniżką, która przyszła do mnie mailem.
Za każde mydło zapłaciłam $2,28 a za każdy żel antybakteryjny $0,82 (plus podatek CA, plus koszty wysyłki). Wybrałam 7 mydeł i 5 żelów antybakteryjnych. Po otwarciu paczki znalazłam 7 mydeł, 4 żele i małą tajemniczą paczuszkę.
Okazało się, że zamiast piątego żelu który wybrałam dostałam komplet 5 żelów.. Bez żadnego wytłumaczenia ani sprostowania.. Taka sytuacja.

zawartość zamówienia

mydło z nowej jesiennej kolekcji o zapachu 'fall lakeside breeze'

wakacyjny zapach 'honey dew cooler'

wakacyjny 'pink grapefruit pop'

mój ulubiony 'pink grapefruit'

'california citrus sunshine' z kolekcji Vineyard 

'sonoma sunflower blossom' z kolekcji Vineyard 

jesienna kolekcja 'crisp morning air'

cztery żele, które zamówiłam

komplet, który dostałam w osobnym opakowaniu

kupony do wykorzystania podczas kolejnych zakupów
Buziaki!

Thursday, August 20, 2015

przeprosiłam się z BBW- nowe mydła i żele antybakteryjne do rąk

Odkąd odkryłam, że moje ulubione antybakteryjne mydła w piance od Bath and Body Works już nie są antybakteryjne a ich skład jest zmieniony- przestałam je kupować. Przestałam zamawiać na stronie BBW i przestałam jeździć do ich stacjonarnych sklepów. Foch..
Postanowiłam kupować 'normalne' mydła w płynie w marketach. Próbowaliśmy się do nich przekonać całą rodziną, ale niestety bez rezultatu.
Po kilku tygodniach wszyscy domownicy zgodnie stwierdzili, że nie ma porównania.. Mydła z BBW są naszymi ulubionymi mydłami.. Taka sytuacja..

Dzisiaj niespodziewanie dostałam paczkę, która miała przyjść jutro :) Nie ma dobrego światła, żeby zrobić sensowne zdjęcia, więc tylko ogólnie pokażę zawartość.
Wybrałam kilka mydeł w piance i kilka nowych żeli antybakteryjnych do rąk (nowe opakowania i nowe zapachy).


Szczegóły, zapachy i ceny pojawia się w najbliższych dniach.
Buziaki!

Friday, July 3, 2015

z radością wracam do mydłowania: mydlany torcik różano-pomarańczowy i truskawkowo-grapefruitowe kwadraciki z płatkami nagietka

Zrobiłam dwa mydła.
To co pokażę Wam na zdjęciach zajęło mi 3 dni. Teraz mydła muszą dojrzeć przez kolejne 4-5 tygodni zanim będą całkowicie bezpieczne dla skóry.

Oba mydła mają taki sam skład: olej kokosowy, olej palmowy, oliwę z oliwek, masło shea, NaOH i woda.
Jak opanuję sztukę robienia mydła do tego stopnia, że będę w stanie na bieżąco dokumentować cały proces- zrobię tutorial i razem z przepisem umieszczę wszystko na blogu.

gotowe mydła
Dzień pierwszy.
Mydła po wlaniu do form i ozdobieniu:

torcik różano-pomarańczowy

mydło truskawkowo-grapefruitowe z płatkami nagietka
Dzień drugi.
Po dobie spędzonej w ciepłym miejscu mydło można wyjąć z form.

zdjęłam niepotrzebną warstwę brokatu (za dużo mi się sypnęło)

z bliska

z boku

mydło owocowe :)

dwukolorowe z płatkami nagietka w środku i na wierzchu

spód mydła i widoczny wzór
i Nuszkisława :3
Dzień trzeci.
Mydła nadaja się do pokrojenia.


kawałek idealnie mieszczący się w dłoni

wzór w przekroju z widocznymi płatkami nagietka w żółtym kolorze :)

kawałek różanego torcika

jaśniejszy kolor ma zapach róży a żółty ma zapach kwiatów pomarańczy

podobają mi się :)

Buziaki!

Tuesday, June 23, 2015

mydlany tort miodowy

Potrzebowałam kilku takich samych, niewielkich upominków. Miałam jeden wieczór żeby wszystko przygotować.
Wpadłam na pomysł, żeby zrobić mydło (w sumie w moim przypadku bardzo mało oryginalny projekt ;)
Dawno nie robiłam niczego w okrągłej formie. Wymyśliłam torcik o zapachu kawy, orzechów laskowych i miodu :)

Każda warstwa ma inny zapach, a na samym dole- w najciemniejszej jest zmielona gąbka loofah (która ma właściwości peelingujące). Na samej górze zrobiłam wzór woskowego plastra miodu (z mydła).
Efekt końcowy bardzo przypadł mi do gustu :)
Następnym razem bardziej popracuję nad kolorami.

po pokrojeniu

brąz, beż i żółty

przed pokrojeniem

po wyjęciu z formy

ozdobna góra

na samym dole widać malutkie kawałeczki peelingujące
Buziaki!

Saturday, June 20, 2015

czarne mydło afrykańskie z popiołu łupin kakaowca, skórek bananów i oleju palmowego

Zawsze ciekawiło mnie prawdziwe czarne mydło robione w afryce z popiołu i oleju. Te mydła, które oglądałam na blogach, o których czytałam opinie i czasami trafiałam w internecie nie zawsze miały zbyt wiele z nim wspólnego..
Robiąc jakiś czas temu zapas masła shea, zauważyłam, że w tym samym sklepie internetowym jest czarne mydło afrykańskie. Zamówiłam najmniejszą możliwą ilość na spróbowanie. 8 uncji (czyli niecałe 230 gramów).
Jestem cały czas w trakcie używania, ale mogę powiedzieć o nim parę słów.

spory, nieregularny kawałek

mydło było zapakowane w papier w którym 'dojrzewało' a potem zostało przechowywane i sprzedane

tak wyglądało zaraz po odwinięciu

Kilka słów ode mnie :)

Skład mydła:
*popiół z łupin kakaowca
*popiół ze skór plantanów (w sumie nie wiem czy ta odmiana banana ma swoją polską nazwę.. po angielsku to 'plantain')
*olej palmowy

Przed użyciem odkroiłam nieduży kawałek, żeby nie moczyć niepotrzebnie całego mydła.
W środku mydło ma konsystencję glicerynową- lekko przejrzystą z widocznymi zatopionymi w środku kawałeczkami popiołu, które maja właściwości peelingujące.

Zapach jest bardzo delikatny i naturalny. Troszkę ogniskowy, ale nie nieprzyjemny.
Mydło afrykańskie jest zdecydowanie bardziej miękkie niż wszystkie mydła jakich używałam dotychczas. Śmiało można rękami odrywać mniejsze kawałki i formować z nich dogodne dla siebie kształty.

Kolor nie jest czarny, tylko brązowy. Dokładnie widać wszystkie stałe składniki z których mydło zostało zrobione :) Małe i duże kawałki popiołu.

Doskonale się pieni i świetnie radzi sobie z myciem. Bardzo kusi mnie żeby umyć nim włosy :) I coś czuję, że to zrobię :D
Ale trzeba uważać, bo bezpośrednie dotykanie włosów czarnym mydłem może nieciekawie się skończyć, bo jego konsystencja ma tendencje do wczepiania się we włosy. Najlepiej mocno namydlić dłonie i dopiero takimi spienionymi dłońmi myć włosy.

Ogólnie jestem zadowolona. Moja ciekawość została zaspokojona.
Może niedługo zdecyduje się na czarne mydło w formie pasty w słoiczku?

Buziaki!




Wednesday, June 3, 2015

lawendowo-imbirowy powrót do robienia mydła

Dwa dni temu pisałam Wam, że wracam do robienia mydła po ponad roku przerwy.
Zdecydowałam, że skoczę na głęboka wodę i zabiorę się za metodę 'na zimno'.
Skorzystałam z przepisu zawierającego olej kokosowy, oliwę z oliwek, olej palmowy i masło shea.
Mydło wyszło trochę bardziej miękkie niż bym chciała, ale wszystko powinno się wyrównać przez kilka następnych tygodni leżakowania.

Tak wygląda moje dzieło:

po wyjęciu z form mydła były miękkie i ich warstwa była przyklejona do ścianek foremek- po zeskrobaniu zrobiłam dodatkową kulkę mydlaną :)


górę posypałam suszonymi kwiatami lawendy i drobniutkim fioletowym brokatem (wtedy kiedy robiłam mydło- nie przy wyjmowaniu go z form)

po pokrojeniu mydło prezentuje sie tak :)
wzór po prawej to dwa wymieszane kolory
wzór po lewej dwa kolory nałożone warstwowo
Pod koniec robienia mydła zrobiłam błąd i zbyt długo mieszałam je blenderem- zrobiło się bardzo gęste i nie miałam czasu na swobodną aranżację wyglądu- musiałam bardzo szybko przekładać wszystko do form.
Następnym razem będę wiedziała, że lepiej mieszać za krótko niż przedobrzyć ;)


mimo wszystko jestem zadowolona z efektu :)
teraz mydło będzie leżakowało kilka tygodni i po tym czasie będzie gotowe do użytku
Buziaki!

Monday, June 1, 2015

wracam po ponad rocznej przerwie..

..do robienia mydła :)
Strasznie mi tego brakowało. Dzisiaj zabrałam się za mydło metodą 'na zimno' (cold process). Jestem strasznie ciekawa co z tego wyjdzie ;)
W najbliższym czasie postaram się zrobić jakieś czary-mary z 'melt & pour' i przygotować obiecany tutorial.

Moje dzisiejsze pole walki:

tęskniłam..

:)

Buziaki!

Sunday, May 24, 2015

spełniam swoje kosmetyczne marzenia- wizyta w LUSH- sklepowy post zdjęciowy

Jedno z moich największych kosmetycznych marzeń się spełniło. Byłam w stacjonarnym sklepie LUSH. Chodziłam między półkami, patrzyłam i wąchałam. Rozmawiałam z bardzo miłym chłopakiem, który tam pracuje. Opowiedział mi trochę o produktach i składnikach, pokazał wszystkie rodzaje kosmetyków, które są dostępne i pozwolił zrobić tyle zdjęć na ile miałam ochotę :D
Niestety nie potrafił odpowiedzieć na (w sumie najważniejsze dla mnie i bardzo proste) pytanie. Czy mydła LUSH robione są metodą cold process czy melt&pour. Doszłam do tego sama oglądając mydła w sklepie a potem jeszcze upewniłam się online.
Mydła Lush robione są metodą melt&pour.
Cały czas miałam nadzieję, że są to wysokiej jakości, leżakujące mydła robione z olejów i maseł metodą na zimno.. Niestety nie.. A szkoda.
Mimo to zrobiłam zakupy, żeby przekonać się o jakości słynnych mydeł LUSH.

O mydłach i moich wrażeniach opowiem Wam innym razem :) Dzisiaj zapraszam na ogromną ilość zdjęć ze sklepu.

Zanim weszłam do środka zrobiłam kilka zdjęć wystawy.






Po wejściu do sklepu podchodziłam do wszystkiego co mnie interesowało :)

mydło Karma

mydło Sultana of Soap

delikatnie peelingujące mydło Sexy Peel

Sea Vegetable z odrobiną soli morskiej

Parsley Porridge oraz The Godmother

bardzo ładnie pachnące Love your Mum

papki, maski i czyściki

ładnie wyglądały

fajna nazwa :) Shades of Earl Grey ;)

dezodorant w kostce

taca z produktami do wypróbowania, wąchania i miziania

kostki masujące

kostka masująco-nabłyszczająca

kostki masujące

jeszcze więcej kostek masujących

perfumy w kremie

kremy, balsamy, maski, mydła i czyściki

bomby do kąpieli Sex Bomb

Sakura


Phoenix Rising ze złotym pyłem



Do włosów:

szampon do włosów w kostce

szampon Brazilliant


odżywka do włosów




Do ciała:
stożek masujący :)

kąpielowe bąbelki


stworki do wanny


wynalazki do kąpieli


masło do ciała

masło do ciała

przy kasie leżały peelingi do ust

sklep z zewnątrz :)

Buziaki!